Fartlek – dobra zabawa na treningu biegowym!

Dziwnie brzmiące słówko fartlek, jest świetnie znane w żargonie biegaczy. Oznacza zabawę biegową, czyli taki trening, który bynajmniej nie polega na nudnym klepaniu kilometrów.

Jak zatem wykonać takie biegowe wyzwanie?

Po rozgrzewce, czyli pokonaniu pewnej odległości swobodnym truchtem, zaczyna się ciekawsze bieganie. W fartleku, przede wszystkim, powinny znaleźć się różnego rodzaju przyspieszenia i interwały. Krótkie odcinki pokonywane niemal sprintem (100-200m) oraz dłuższe (200-1000m) z nadal dość dużą prędkością (np. w tempie rekordu życiowego na 5 lub 10km).

Każde bieganie wprowadzić można na wyższy poziom, ćwicząc tzw. siłę biegową. Dlatego dobrze, gdy fartlek, urozmaicą skipy A (kolana w górę), skipy C (pięty do pośladków) oraz wyskoki – odcinki ok. 100m w zupełności wystarczą, a liczbę powtórzeń dobiera się do indywidualnych możliwości.

Biegacze górscy i przełajowi powinni szczególnie starać się, by zabawa biegowa miała miejsce w urozmaiconym terenie. Jeśli jest tylko taka możliwość, warto założyć terenowe buty biegowe i na fartlek wybrać się do lasu. Dobrym pomysłem jest wbiegnięcie w głąb zarośli i pokonanie kilku kilometrowej trasy crossowej, z omijaniem korzeni i schylaniem się pod niskimi gałęziami – może i trochę wolniej, ale taki trening biegowy też przynosi sporo korzyści.

Ostatnie typowe elementy, często urozmaicające zabawę biegową, to podbiegi i zbiegi. Ciężko je wykonywać, gdy okolica płaska jest jak stół. Warto jednak poszukać, może znajdzie się w pobliżu np. wiadukt drogowy – taki 150-200m, bardziej stromy odcinek, to już coś. Jasna sprawa, że trening nie będzie tak przyjemny, jak na łonie natury, ale raz na jakiś czas można się poświęcić dla porządnego „spalenia ud”.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *