Plany na przyszłość 21 Historia zawodów 82 Blog 103 Tatry 40 / 110 Góry w Polsce 1 Góry na Świecie Projekty 2 Sprzęt Statystyki

Drugi wschód słońca na Babiej Górze


Po powrocie z treningowej pętli Piekła Czantorii nawet nie przeszło mi przez myśl, że zrobiłem robotę i mogę iść się obijać przez 2dni. Nie umiem usiedzieć na miejscu, zwłaszcza, ze alternatyw i tak nie było. Kilka dni temu padł pomysł wyjazdu na Babią Górę z okazji 11go listopada. Plan doszedł do skutku, a na szczyt pojechał wejść z nami Darek.

Celem naszej podróży było podziwianie wschodu słońca ze szczytu tej magicznej góry. Każdy z nas już w przeszłości zaliczył takie wydarzenie, więc doświadczenie było po naszej stronie :D. Z Gliwic wyjechaliśmy po 1:00, na Przełęczy Krowiarki (Lipnicka) byliśmy około 4:00, a wschód tego dnia miał być o 6:43. Poprzednio spokojnym tempem wyszliśmy na szczyt czerwonym szlakiem w 2godziny i 18minut. Podobny plan mieliśmy i tym razem. Po szybki przepakowaniu się na parkingu, przyszedł czas na start tej mega ciekawej wycieczki. Już od samego początku zapowiadało się fajnie, bo sypał dość mocno śnieg. Trochę nas to cieszyło, a trochę martwiło. Początek czerwonego szlaku w mojej ocenie jest dość nudny i średnio przyjemny. Nie lubię poukładanych stopni, wolę bardziej naturalne szlaki.
Warto wspomnieć, że niestety było dość ślisko, a padający śnieg tak naprawdę mocno nam pomagał bo przykrywał lód. Warto było mieć ze sobą kije trekkingowe, raczki/raki też wskazane(!). Mozolnie zdobywaliśmy wysokość, czas upływał nam przy miłych i wesołych rozmowach. Nad naszymi głowami, gdzieś powyżej drzew, szalał wiatr. Spodziewałem się, że spotkamy się z jego siłą już na Sokolicy. Całe szczęście po wyjściu na taras okazało się, że nie jest jakoś bardzo źle i mogliśmy iść dalej. Od Sokolicy, w mojej opinii, zaczyna się cała magia tego szlaku i cała magia tej góry. Widoki były przepiękne, ku naszego zaskoczeniu mieliśmy niebo pełne gwiazd (a zapowiadali całkowite zachmurzenie). Pojedyncze chmury, z których padał cały czas śnieg wcale nam nie przeszkadzały. Otaczające nas drzewa i później kosodrzewina skutecznie chroniły nas od wiatru, więc całą uwagę skupialiśmy na podziwianiu widoków. Zdjęć wtedy niestety robić się nie da, więc polecam po prostu się wybrać.
Od mniej więcej Kępy zaczęło się robić trochę wietrznie, a później też ciut mroźno. Od Gówniaka wiało niemiłosiernie. Chyba nawet już wcześniej. Chmury przelatywały obok nas z prędkością światła, ślady zasypywało w kilka chwil, ale jakoś nam się udało dotrzeć na sam szczyt. Szybko zrobiliśmy zdjęcia, a później staraliśmy się schronić pod ścianką, którą chyba każdy, kto był chociaż raz na Diablaku, doskonale zna. Oprócz nas na szczycie jeszcze tylko 4 inne osoby. Wspomniane na początku doświadczenie się przydało, bo na szczycie zameldowaliśmy się kilka minut przed planowanym wschodem słońca, więc nie trzeba było długo czekać i marznąć. Problem w tym, że akurat wtedy całe widoki zosłoniło nam kilku przelatujących chmur i samego wschodu nie było nam dane zobaczyć. Dopieo podczas zejścia kilka razy pokazało nam się przepiękne słońce, które wisiało ciut nad horyzontem. Po szybkiej kawie zdecydowaliśmy się na jeszcze kilka fotek i zaczęliśmy schodzić. Wiatr był tak głośny, że ciężko było sobie cokolwiek przekazać - nie przeszkodziło nam to jednak w zachowaniu wspaniałych humorów i zrobieniu przepięknym zdjęć. Po zejściu do Sokolicy zrobiliśmy przerwę śniadaniową, a później zeszliśmy w tempie żółwia aż do samochodu. W tempie żółwia, bo zejście było troszkę problematyczne z powodu lodu. Było ślisko! Pomimo tego, że całą wycieczka jest przepiękna i kusząca trzeba pamiętać, że niesie ze sobą też jakieś ryzyko. Każdy z nas zaliczył po jednej małej glebie, żeby nie było zbyt przyjemnie ;).
Szczęśliwi dotarliśmy do samochodu, a podczas podróży powrotnej z przyjemnością wspominaliśmy to, co nas przywitało na szczycie, czyli całkiem sroga zima. Dzięki za wspólny wypad dla Soni i Darka - mam nadzieję, że jeszcze wybierzemy się wspólnie na Diablaka, bo to kawał fajnej góry.

Galeria zdjęć

 

Zapraszam do polubienia mojej strony na Facebooku.

Zostaw mi komentarz! Będę bardzo wdzięczny ;)