Plany na przyszłość 11 Historia zawodów 86 Blog 118 Tatry 41 / 110 Góry w Polsce 1 Góry na Świecie 2 Sprzęt Statystyki

VII Gliwicki Bieg Uliczny - kolejny asfaltowy upał


Bardzo ciekawy dzień w moim bieganiu. Czas chyba rozstać się na jakiś czas z ulicą, bo mam powoli dość biegania w takich warunkach. Przez długi czas planem na dziś było łamanie 40minut. Plany jednak szybko zostały zmienione...

Rano wstałem i czułem lekki dyskomfort po ostatnich aktywnych dniach. Stwierdziłem jednak, że to nic takiego, nic strasznego i spokojnie zbierałem się do wyjścia. Po wyjściu na ulicę i sprawdzeniu pogody wiedziałem, że znowu czeka nas wszystkich upalny, ciężki bieg. Wtedy stwierdziłem, że złamanie 40min graniczy z cudem i postanowiłem na, że na miejsce startu ... dobiegnę. Tak też zrobiłem i wyszła mi fajna, 7kilometrowa rozgrzewka. Na miejscu wszystko świetnie zorganizowane, wiele znajomych twarzy. Świetny pakiet startowy, w nim napój oraz naprawdę(!) fajna koszulka. Myślę, ze stanie się teraz jedną z moich ulubionych. Po wielu rozmowach i miło spędzonym czasie udaliśmy się na start zawodów.

Początek według planu. Biegliśmy z Dominikiem tempem 4:00 - 4:05. Gdzie się dało to ciut szybciej. Wszystko szybko jednak się zmieniło. Upał był dość dokuczliwy, pierwszy podbieg trudny. Trochę się podłamałem, a wszystko skonczyło się już po 4km, gdy zauważyłem, że mam aż 200m różnicy między moim gps, a oznaczeniami trasy. Podłamało mnie to i odebrało ochotę na walkę przez następne 6km. Stwierdziłem, że przy takiej różnicy nie jestem w stanie pobić 40min. Natychmiast trochę zwolniłem, postanowiłem utrzymać fajne, chociaż odrobinę komfortowe, tempo i zrobić sobie ładny trening. Od tego momentu biegło się fajnie. Kolejne podbiegi były cudownym treningiem. Atmosfera na biegu super, dużo ludzi biło nam wszystkim brawo i zachęcało do dalszej walki. Na metę wpadłem z czasem 42min 42sek, a dystans był około 200m dłuższy. Pierwsze 10km na moim zegarku wyszło w około 42minuty - nie jest źle! Udało się wykręcić 23/329 miejsce Open. Plan nie został zrealizowany, ale patrząc na warunki i poranny bieg, wyszło serio ok!

Po tym biegu doszedłem do wniosku, że czas na zmiany. Czas przestać biegać uliczne dyszki. To nie jest dystans dla mnie. Zdecydowanie wolę biegać dalej i spokojniej. Jakaś piątka, co kilka tygodni, nie zaszkodzi, ale z dyszkami właśnie się pogniewałem. Zacznę ten czas spędzać na solidnych treningach na podbiegach. Na pewno będzie to miało dla mnie o wiele większą wartość w przyszłości. Strona jest o moich przygotowaniach do Ultra, więc dziś pierwsze poważne wnioski. Biegamy dalej, spokojniej, ścigamy się czasami na piątkach. Gratuluje wszystkim, którzy wygrali dziś z temperaturą! Dzięki za świetną zabawę, towarzystwo, dobrze zorganizowany bieg i pyszny posiłek na mecie. Dziękuję też Violi za transport do domku w drugą stronę :) !
 

Zapraszam do polubienia mojej strony na Facebooku.

Zostaw mi komentarz! Będę bardzo wdzięczny ;)