Plany na przyszłość 22 Historia zawodów 83 Blog 108 Tatry 40 / 110 Góry w Polsce 1 Góry na Świecie Projekty 2 Sprzęt Statystyki

Upalny koniec czerwca, 2 biegi, mecz, rowerek


Kolejny ciekawy, upalny, aktywny weekend. Poza bieganiem, były ogromne emocje związane z meczem naszej Reprezentacji na Euro 2016. Ale od początku ...

Wszystko zaczęło się w piątek około 20:00. Wtedy wyruszyliśmy w stronę Parku Śląskiego. O 22:00 miał odbyć się tam Bieg dla Słonia. Już rok temu chciałem wziąć udział w tym wydarzeniu. Jest to bieg upamiętniający osobę Artura Hajzera - wybitnego himalaisty. Bieg odbywa się bez pomiaru czasu, jest ogromna liczba uczestników w czołówkach i spokojnym tempem należy pokonać około 7km. Była to świetna zabawa na piątkowy wieczór, ale ... upał nie miał litości. Po biegu czułem się jakbym nie pił nic od miesiąca. Warto wspomnieć, że na bieg miałem przyjemność podróżować z Sonią, Aliną i Moniką. Atmosfera w aucie genialna. Dzięki Wam bardzo za ten miło spędzony wieczór! Po powrocie do domu spanie, rano wyjazd do Brudzowic. Mecz Polaków o 15:00, a ja wraz z Mamą i Siostrą o 16:00 miałem wystartować na biegu w Nowej Wsi. Organizatorzy zapewnili nam na szczęście relację i cały czas wiedzieliśmy co się dzieje we Francji.

Sam bieg opóźnił się o blisko 45minut. Wszystko przez ... upał! Spaliła się maszyna do pomiaru czasu. Podczas oczekiwania na start wszyscy stresowaliśmy się wynikiem meczu. Sam bieg był bardzo fajny. Startowałem tam trzeci raz, trasę znałem dobrze, a ta górka kolejny raz mnie zaskoczyła. Przed biegiem powiedziałem sobie, że pobiegnę na 20:00. Czas na mecie: 19:57 - plan zrealizowany. Byłem bardzo ciekawy wrażeń mojej Mamy. Upał był okropny, górka jest tam uciążliwa ... a Mama powiedziała, że zapisuje się na kolejne zawody, bo to świetna zabawa! :D Jak widać bieganie jest zaraźliwe :) . Po biegu zakupy, prysznic i impreza z okazji urodzin Siostry :D Przy okazji mocno oblaliśmy wygraną w 1/8 Polaków! W niedzielę rano ciąg dalszy upału. Miałem ogromną ochotę jechać na rower, ale przyszła burza. Gdy przestało padać pojechaliśmy z moim serdecznym przyjacielem Dawidem w las. Jak łatwo się domyślić... zaczęło padać znowu. Staliśmy 30minut pod drzewem i czekaliśmy na odpowiedni moment :). Po cieżkiej nocy wycieczka odbyła się z prędkością ślimaka, ale humory dopisywały.

Kolejny świetny weekend. Udało się nareszcie złamać 20min w Nowej Wsi (rok temu 20:12). Udało się też chociaż chwilkę pokręcić na rowerze, dużo czasu spędzonego na świeżym powietrzu i świetny mecz Polaków! Czego chcieć więcej? Półfinału :)
 

Zapraszam do polubienia mojej strony na Facebooku.

Zostaw mi komentarz! Będę bardzo wdzięczny ;)