Plany na przyszłość 21 Historia zawodów 82 Blog 103 Tatry 40 / 110 Góry w Polsce 1 Góry na Świecie Projekty 2 Sprzęt Statystyki

[Tatry] Szpiglasowy Wierch od D5S!


Okres mojego mini roztrenowania dobiegł końca. Biorę się ostro do roboty... ale od jutra! Dziś wpadłem w Tatry w bardzo zacnym składzie. Razem z Sonią, Mamą oraz Siostrą uderzyliśmy na Szpiglasowy Wierch od strony Doliny Pięciu Stawów, a dalej zeszliśmy do Morskiego Oka.

Jak wyglądał wypad od strony logistycznej już chyba nie muszę opisywać. Jak zwykle - wyjazd o 23:00 z Gliwic, około 3:00 wyruszamy na szlak. Drugi raz w moim życiu z Palenicy, tym razem w okresie wakacyjnym, więc miałem okazję przekonać się, że latem rzeczywiście jest tam sporo ludzi - nawet w środku nocy. Po szybkim śniadaniu/przebieraniu/przepakowywaniu wyruszyliśmy. Przy świetle dwóch czołówek szybko i sprawnie dotarliśmy do Wodogrzmotów Mickiewicza. Tam, podobnie jak w maju, skręciliśmy w prawo (no przecież, że nie w lewo) i już byliśmy na zielonym szlaku w kierunku Doliny 5 Stawów. Około 5:00 zrobiło się jasno. Znacznie później niż podczas czerwcowej wyprawy na Czerwone Wierchy. Niestety można to odebrac jako objaw szybko uciekającego nam lata. Dolina Roztoki zachwyciła mnie drugi raz, ponownie byłem zauroczony wszystkim co mnie wtedy otaczało. Szum szalonego potoku, przez który przebijały się radosne śpiewy całej żyjącej tam fauny potrafi dodać mocy ;) Przed wejściem na czarny szlak zrobiliśmy szybką pauzę na kawkę, którą przygotowała Sonia. Kawa dodała mocy i szybko znaleźliśmy się pod schroniskiem, gdzie dosłownie tłumy dopiero budziły się po nocy spędzonej w środku lub obok tego majestatycznego budynku. Szybka przerwa na kolejny posiłek, krótki odpoczynek i ruszamy już w kierunku naszego głównego celu! Początek po dolinie, po dość płaskim i prostym terenie. Mieliśmy dzięki temu sporo czasu i okazji, aby spoglądać w kierunku Świnicy, Koziego Wierchu oraz wielu, wielu innych wspaniałych szczytów, które nas otaczały. Pogoda była bajeczna, na niebie tylko kilka chmur, które absolutnie nie przeszkadzały w cieszeniu oka, tym co najlepsze.

W końcu przyszedł czas, jakby to powiedział Tomasz Hajto, na tzw "truskawkę na torcie". Podejście pod Szpiglasową Przełęcz było niesamowite, spełniło moje wszelkie oczekiwania, a nawet o wiele więcej. Piękne widoki od samego początku. Wspaniały widok na Stawy, którym mogliśmy się cieszyć przez cały czas podejścia. Początkowo było na tylę znośnie, że całą energię można było poświęcić na obserwowanie otoczenia. Później zaczęły się schody. Przed odcinkiem, gdzie zaczynały się łancuchy, w nasze szeregi wdała się mała panika, ale szybko sobie z nią poradziliśmy. Po chwili już zasuwaliśmy po niemal pionowej ścianie. Mama przekonała się, że jednak łańcuchy nie są takie straszne i nieźlę się tam bawiła ;) Czy będzie tego zatem więcej? Oby! Szybko i sprawnie dotarliśmy na Szpiglasową Przełęcz, na której widok jest niesamowity, przepiękny, zapierający dech w piersiach, a każda próba opisania go, to po prostu strata czasu. Czy może być lepiej? Owszem. Weszliśmy na szczyt Szpiglasowego Wierchu i przekonałem się kolejny raz, że raj istnieje ;) Warto odnaleźć swoje miejsce na świecie, by móc później przeżywać tak piękne chwile. Polecam! Niestety, wszystko co dobre szybko się kończy i przeszedł czas na rozpoczęcie zejścia. Zdecydowaliśmy się zejść do MOrskiego Oka i wrocić naszym kochanym asfaltem. Ludzi tłum, ale może dam sobie spokój z próbą opisania moich przemyśleń w tamtym miejscu. Myślę, że wystarczy wspomnieć, że po prostu byliśmy na MOkiem, zobaczyliśmy taflę i poszliśmy do auta, a później szczęśliwie dostaliśmy się do domów. Wspaniały wypad! Dziękuję wszystkim za towarzystwo, było przepięknie. Tatry ugościły nas dziś po królewsku. Czekam na urlop, ależ to będzie szaleństwo!

Trasa jest dostępna -->TUTAJ<--

Galeria zdjęć

 

Zapraszam do polubienia mojej strony na Facebooku.

Zostaw mi komentarz! Będę bardzo wdzięczny ;)