Plany na przyszłość 21 Historia zawodów 82 Blog 103 Tatry 40 / 110 Góry w Polsce 1 Góry na Świecie Projekty 2 Sprzęt Statystyki

[Tatry] Mroczna Mała Wysoka


Nastał najpiękniejszy czas w ciągu roku, czas urlopu! Spędzamy go oczywiście w Tatrach i ich najbliższej okolicy. Mamy w planach kilka wycieczek, a jedna z nich już za nami. Pierwszym zdobytym szczytem jest Mała Wysoka, która ma aż 2429m n.p.m. Było niesamowicie - wiele ciekawych momentów, a o widokach nawet nie trzeba wspominać!

Początek naszej drogi miał miejsce w Tatrzańskiej Polance. Jest to niewielkie osiedle położone u podnóży Tatr Wysokich na Słowacji. Udało nam się zatem nareszcie odwiedzić Tatry od strony naszych sąsiadów z południa. Na szlak wyruszyliśmy pare minut przed godziną 6:00. Pogoda nie napawała nas optymizmem. Ciągle coś leciało z nieba, było szaro i ogólnie dość kijowo. Pomimo tego zdecydowaliśmy się iść zielonym szlakiem w stronę Śląskiego Domu. Początek asfaltową drogą, pomiędzy strasznie wyglądającymi budynkami. Strona słowacka niczym, dosłownie niczym nie przypomina naszego ciągłego zamieszania i gwaru. Po opuszczeniu Tatrzańskiej Polanki weszliśmy w las. Szlak skracał rowerową drogę asfaltową, ale był oczywiście odpowiednio bardziej stromy. W pewnym momencie zdecydowaliśmy się przestać z niego korzystać i końcówkę drogi do Śląskiego Domu pokonaliśmy drogą dla rowerów oraz samochodów, które parkowały pod... tym okropnym hotelem. Tak, Śląski Dom, to nic innego jak, okropny hotel w środku lasu i gór. Bije od niego kasa, na parkingu stoją drogie samochody, a w środku baliśmy się czegokolwiek dotknąć. Pierwszy raz widzieliśmy to na żywo, potwierdzamy opinie wielu ludzi. Ochyda i kompletnie nie pasuje to do otoczenia. No trudno, po śniadanku uciekliśmy i pomimo kiepskiej (chyba jeszcze gorszej niż na początku) pogody poszliśmy dalej w kierunku przełęczy Polski Grzebień. Ciągle padał deszcz, otaczała nas mgła, a my zastanawialiśmy się jakie widoki nas omijają. Nie było widać kompletnie nic, tylko kilka metrów do przodu. Wierzyliśmy jednak, że sytuacja w końcu się poprawi i dostaniemy nagrodę za wytrwałość. Tak też się stało! Nagle zza chmur wyłoniły się przeogromne góry, które dosłownie zamurowały nas swoją potęgą. Niesamowite wrażenie, a cała wycieczka nagle nabrała kolorów. Mieliśmy sporo szczęścia, bo akurat znajdowaliśmy się na dość płaskim odcinku, który nazywany jest Wielickim Ogrodem. Piękne miejsce - jesteśmy bardzo wdzięczni, że chmury się rozeszły i mogliśmy co nieco pooglądać. W dalszej części podróży minęliśmy Długi Staw i tam zaczęła się zabawa. Szlak zacząć iść mocno do góry, a my chwilę później docieramy do pierwszych łańcuchów.

Przełęcz Polski Grzebień była już na wyciągnięcie ręki, jednak najpierw musieliśmy pokonać kilkadziesiąt metrów dość sliskich skał. To coś, co ciągle leciało z nieba wcale w tym nie pomagało. Warto wspomnieć, że są tam także 4 klamry. Myślę, że jest to dość istotna informacja, żeby nikt się nie zdziwił ;) Na przełęczy stoi bardzo charakterystyczny, z daleka widoczny, drogowskaz, który faktycznie trochę przypomina grzebień :P Nam towarzyszy przepiękny widok - jesteśmy ponad chmurami, które wypełniają doliny. Po krótkim odpoczynku wchodzimy na szlak znakowany na żółto. Prowadzi on na sam szczyt Małej Wysokiej. Wbrew temu co można przeczytać w internecie jest on wymagający. Przynajmniej ja mam takie zdanie. Już na początku czeka nas fajna wspinaczka, później odrobinkę nieprzyjemne łańcuchy, a na końcu dłuugie podejście po skałach do szczytu. Trzeba ciągle szukać szlaku, który w zasadzie służy nam po to, aby mieć pewność, że nie zapchamy się w jakieś dziwne miejsce, z którego nie będzie odwrotu. Zwłaszcza podczas schodzenia jest to ważne - dwukrotnie byliśmy świadkami sytuacji, gdzie turyści przed nami poszli w zupełnie inną stronę niż trzeba. Miejsce to znajduje się poniżej łańcuchów. Może mieliśmy odrobinę trudniej z powodu kiepskich warunków pogodowych, może to te chmury, deszcz itd. Wydaje mi się jednak, że należy o tym wspomnieć, żeby ktoś się nie zdziwił. Po pokonaniu tych wszystkich atrakcji znaleźliśmy się na szczycie. Tam czekały na nas niesamowite, kosmiczne, wspaniałe widoczki! Po zrobieniu dziesiątek zdjęć przyszedł czas na powrót. Wracaliśmy tą samą drogą, bo na dole czekał na nas samochód. Na Małą Wysoką można także wejść z Łysej Polany.

Tak wyglądała nasza pierwsza wycieczka. Przed nami jeszcze sporo atrakcji, a po takim początku apetyt mocno urósł. Jeden z większych szczytów dostępnych szlakiem turystycznym zdobyty. Odpoczywamy i lecimy dalej. Przygodo trwaj! Pozdrowienia z Tatr :)
 

Zapraszam do polubienia mojej strony na Facebooku.

Zostaw mi komentarz! Będę bardzo wdzięczny ;)