Plany na przyszłość 11 Historia zawodów 86 Blog 118 Tatry 41 / 110 Góry w Polsce 1 Góry na Świecie 2 Sprzęt Statystyki

[Tatry] Biegiem na Iwaniacką Przełęcz


Przyszedł styczeń, a to może oznaczać tylko jedno - nasz zimowy wypad w Tatry! W tym roku ponownie mamy w planach odrobinę powalczyć w moich ulubionych górach. Właśnie jesteśmy po pierwszej wycieczce, która bardzo pozytywnie nas zaskoczyła. Było niesamowicie!

Z powodu niekorzystych warunków pogodowych postanowiliśmy rozpocząć nasz wspaniały weekend od wycieczki biegowej. Naszym celem była Iwaniacka Przełęcz i przebiegnięcie dwóch pięknych dolin tatrzańskich - Kościeliskiej oraz Chochołowskiej. Wystartowaliśmy około 7:30 z parkingu na Kirach. Początek drogi bardzo przyjemny. Dolina Kościeliska zasypana świeżą warstwą śniegu, który przykrył oblodzony szlak. Mieliśmy sporo szczęścia, bo bez tego byłoby o wiele trudniej. Droga do Hali Ornak zleciała niesamowicie szybko. Udało nam się tam dotrzeć w 50min, to aż 2 razy szybciej niż pokazują znaki. Nie byłoby w tym może nic szczególnego gdyby nie fakt, że kompletnie się nie spieszyliśmy. Ja, jak ostatnio mam w zwyczaju, skupiałem się tylko na podbiegach. W schronisku na Hali zjedliśmy po batoniku i lecimy dalej. Czas na danie główne - wspinaczkę na Iwaniacką Przełęcz. Podbiegałem ile się dało, ale im dalej tym ciężej. Gęsty, mocno zasypany las i słabo przetarty szlak mocno utrudniały bieg. Nagle dogoniliśmy grupę trzech turystów. Jak się okazało to Oni torowali nam drogę. Wyprzedzając Ich... byliśmy zmuszeni przejąć tę przykrą robotę. Starałem się ciągle podbiegać, ale było cholernie trudno. Śnieg sięgał nam zdecydowanie powyżej kostek, a w pobliżu przełęczy było jeszcze gorzej.
Po ciężkiej, ale bardzo przyjemnej walce, udało się! Dotarliśmy na przełęcz, ale później wcale nie było łatwiej. Przyszedł czas na zbieg w stronę Doliny Chochołowskiej. Myślałem, że próba podbiegania po zasypanym szlaku była trudna. O nie! Zbieganie w śniegu po kolana, jednoczesne szukanie szlaku, który jest kompletnie niewidoczny to dopiero jazda. Umęczeni, ale mega szczęśliwi dotarliśmy do schroniska. Później pozostało nam już tyko przebiec drugą dolinkę i dostać się do auta.
Całość wyniosła ponad 25km [+/-900m] (przewyższenie na trasie normalnie jest mniejsze, ale podbiegałem i zbiegałem w niektórych miejsach kilkukrotnie). Walka ze śniegiem zrobiła z tego naprawdę solidny trening. Czas na odpoczynek, a jutro walczymy dalej!
 

Zapraszam do polubienia mojej strony na Facebooku.

Zostaw mi komentarz! Będę bardzo wdzięczny ;)