Szybka analiza przedbiegowa #4 - regeneracja


Od początku roku wiedziałem, że kwiecień będzie bardzo ważnym miesiącem w tym roku. Odważyłem się na dwa poważne, długie starty w krótkim odstępnie czasu. W dodatku oba są górskie.

Po 50km po Beskidzie Śląskim czułem się ok. Pomimo sporych problemów na trasie, jakoś się z tego wylizałem. Problem pojawił się chwilę później. Tydzień po starcie byłem mocno zajechany. Musiałem podjąć decyzję, której nie chciałem. Ograniczyłem liczbę kilometrów, ogólnie liczbę czasu spędzonego w ruchu. W Święta Wielkanocne liczyłem na dużo biegania. Skończyło się na niczym. Przebiegłem 8km, dorzuciłem kilka km na rowerze i dałem sobie spokój. Wycieczki na Jurę znowu muszą poczekać. Najważniejsze było dla mnie dać nogom chwilę na dojście do siebie. W najbliższą sobotę kolejny maraton górski. Nogi nareszcie są w dobrym stanie. Jutro robię test - pobiegnę coś pomiędzy 15km, a półmaratonem. Dystans podaję tylko orientacyjnie, najodpowiedniejsze będzie napisanie, że chcę spędzić w ruchu około 75-100min. Mam nadzieję, że ostatnie krótkie wprowadzanie ciała w ruch pomogło i poczuję świeżość. Decyzję o planach czasowych na sobotę podejmę dopiero po zrobieniu rekonesansu mojego stanu. Mam cały czas w pamięci Bieg Rzeźnika, który już za niecałe 2 miesiące. Jest on dla mnie bardzo ważny w kontekście zebrania punktów do Grani Tatr. Nie mogę tego spieprzyć, więc muszę ostrożnie podejmować każdą decyzję. Wiedziałem od dawna, że tak właśnie będzie. Wprowadzam teraz kilka zmian do swojego biegania. Chcę, aby na stałe pojawił się bieg na 70% HRmax - ma mi to pomóc w regeneracji. Nie jestem biegowym ekspertem, więc ciągle poszukuję nowych sposobów na wprowadzanie się na większe obroty. Cieszy mnie fakt, że nauczyłem się czytania sygnałów od organizmu. Na razie czuję się dobrze - jak uda mi się ten sezon przetrwać w zdrowiu to, to będzie mój największy sukces.