Szybka analiza przedbiegowa #11 - Tatra SkyMarathon


Co skłoniło mnie do napisania posta z serii, której nie dotykałem od 2lat? Powrót na bieg w Tatry, gdzie czeka mnie piekielnie trudny maraton z gwiazdorską obsadą. To będzie dzień pełen niesamowitych emocji.

Tatra SkyMarathon już w najbliższą sobotę. Czeka mnie 42km [+/-3500m] zabawy. Co tak bardzo elektryzuje mnie przed tym startem?

Wystarczy sprawdzić opis trasy ze strony organizatora:
Bieg typu skyrunning. Trasa w dużej mierze przebiega na wysokości powyżej 2000 m n.p.m, średnie nachylenie na podbiegach wynosi ok. 30%, a na niektórych odcinkach przekroczy 55%, najdłuższe podejście to ok. 1100 m deniwelacji.

Później zerknąć na listę startową, na której w tym momencie widnieją nazwiska wielu czołowych biegaczy górskich z naszego kraju.
Dodać do tego zafascynowanie naszymi najwyższymi górami i w ten piękny sposób otrzymujemy przepis na niemalże perfekcyjną sobotę.

Do biegu czuję się przygotowany lepiej niż kiedykolwiek wcześniej. Tak długiego dystansu nie biegłem już od grubo ponad roku. Dzięki temu czuję się wypoczęty i głodny tych wrażeń. Pozostaje tylko opanować nerwy, liczyć na odrobinę szczęścia, a później dobrze się bawić.
Pozostaje pytanie przez ile czasu? Tego nie wiem. Strasznie ciężko jest coś mądrego tutaj przewidzieć. Mam za mało doświadczenia w bieganiu po Tatrach. Bardziej będę skupiał się na swoim miejscu w szeregu. Patrząc z iloma świetnymi zawodnika stanę na starcie oraz mając na uwadze, że bieg otrzymał rangę Mistrzostw Polski, będę bardzo zadowolony jeżeli uda mi się utargać miejsce w top25. Każde oczko wyżej będę traktować jako ogromny sukces.
Najważniejsze to ukończyć bieg w zdrowiu i mieć poczucie dobrze zrobionej roboty. Jutro z samego rana wyjeżdżam do Kościeliska. A później niech się dzieje wola nieba...