Sztafeta podczas IX Rybnickiego Półmaratonu Księżycowego


Jak już wspomniałem w poprzednim poście, sobota była bardzo ciekawym dniem w mojej biegowej przygodzie. Po średnio udanej walce na Klimczoku, udałem się z kolegami z pracy do Rybnika. Czekała na nas sztafeta 3x7032m w ramach odbywającego się tam półmaratonu.

Czasu na odpoczynek nie było zbyt wiele, ale o tym wiedziałem już od dawna. Udało mi się zjeść pyszny obiad i od razu musiałem się pakować. O godzinie 19:00 byłem już po firmą, a tam czekał już na mnie Tomek. Później szybko zebraliśmy Pawła i byliśmy w drodze do Rybnika.
Od kilku miesięcy regularnie biegamy razem raz w tygodniu. Do Rybnika jechaliśmy walczyć o podium, a naszym celem było co najmniej złamanie 1:20:00 na dystansie półmaratonu. Humory nam dopisywały, a ja z wielką niecierpliwością oczekiwałem godziny 22:00.
Pierwszą zmianę pobiegł Paweł. Wiedzieliśmy, że każdy z nas musi osiagnąć wynik 26:40 lub lepszy. Rywalizacja stała na bardzo wysokim poziomie, bo pierwszy zawodnik przekazał pałeczkę w czasie lekko powyżej 24min. Na 5tym miejscu pobiegł do strefy zmian Paweł, a do boju od razu ruszył Tomek. Paweł osiagnął świetny wynik: było mocno złamane 26min, więc od razu mieliśmy spory zapas względem naszego planu, ale niestety straty do odrobienia względem rywali.
Byłem bardzo zmobilizowany i skupiony na nadchodzącym zadaniu. Pierwsze dwie sztafety miały sporą przewagę nad całą resztą. Ja z niecierpliowścią oczekiwałem który do strefy zmian dotrze Tomek. Stało się przepięknie, bo do boju ruszyłem właśnie na trzeciej pozycji! Tomek powalczył i już na swoim pierwszym kilometrze awansował o dwie pozycje.
Ja od samego początku poszedłem najmocniej jak potrafiłem. Wiedziałem, że drużyna zrobiła świetną robotę, a ja nie miałem zamiaru drugi raz tego dnia pobiec średnio. Pierwsza część trasy to dla mnie szok. Dawno nie biegałem po płaskim, nigdy nie biegłem tak szybko, nie pamiętałem, że na biegach ulicznych jest aż tylu kibiców. To wszystko zmobilizowało mnie do jeszcze szybszego biegu. Udało mi się nawet wyprzedzić prowadzącą kobietę.
Do mety dotarłem w kosmicznym dla siebie czasie: 24:53. Średnie tempo wyszło mi 3:32 min/km. To zdecydowanie najlepszy płaski bieg w moim życiu. Łączny osiągnięty przez nas czas to 01:16:51! Dało nam to upragnione 3 miejsce na 59 sztafet. Dodatkowo każdy z nas byl klasyfikowany w biegu towarzyszącym na 7km. Mój czas wrzucił mnie tam na 2 miejsce OPEN i 1 w mojej kategorii wiekowej.
Podsumowanie zacznę od podziękowań dla Chłopaków za świetny wieczór i niesamowite emocje. Daliśmy czadu! Wynik o wiele lepszy niż się spodziewałem, a to świadczy tylko o tym, że drzemie w nas jeszcze sporo mocy. Ja dzięki tej sztafecie mogę sobotę zaliczyć jednak do udanych. Rano udało się wejść na podium w kategorii, wieczorem w open i kategorii + w sztafetach. Bardzo ciekawy dzień :) Czas na krótki odpoczynek i jedziemy dalej z koksem! Czas na drugą część sezonu :)