Plany na przyszłość 21 Historia zawodów 82 Blog 103 Tatry 40 / 110 Góry w Polsce 1 Góry na Świecie Projekty 2 Sprzęt Statystyki

Silesian Highland Marathon


Lipiec dobiega końca, coraz mniej czasu do startu w Krynicy. Z tego powodu nie ma miejsca już na obijanie. Dziś był przedostatni sprawdzian, ale bardzo konkretny. Brałem udział w organizowanym w Nowej Wsi maratonie po Wyżynie Śląskiej - Silesian Highland Marathon.

Od samego rana wiedziałem, że nie będzie łatwo. Zacznę od lekkiego marudzenia, ale od 2 dni ząb nie daje mi spokoju. Mojej 8-ce nagle zachciało się rosnąć, ból może nie jest jakiś przesadny, ale trochę wkurza. No nic, trzeba było się zbierać i jechać na start. Pakiet odebrałem już wczoraj, dzieki czemu miałem trochę więcej czasu rano. Na niebie tylko pojedyncze, bardzo małe chmurki. Wszystko wskazywało na to, że będzie ciepło, a nawet upalnie. Maratonu w takich warunkach jeszcze nie biegłem, taka szansa nawet mnie trochę cieszyła. Start zaplanowany był na 9:00, ja na miejscu byłem chwilę przed 8:00. Po przywitaniu się ze znajomymi z Night Runners, przebrałem się i na start. Początek biegu ekstra. Biegło się lekko, fajnie i przyjemnie. Pierwsze 10km minęło bardzo szybko. Wszystko za sprawą wczesnej pory, kilku zbiegów oraz dużej ilości drogi przez las. Początek trasy - wyśmienity. Schody zaczęły się później. Nagle pojawiły się pierwsze pola i łąki. Tam słońce mocno o sobie przypominało, ja miałem w planach się dobrze bawić, a nie cisnąć. No cóż, przestałem cisnąc, ale bawiłem sie coraz gorzej :D. Kolejny raz okazało się, że słabo znoszę upał.

Dalsze kilometry to już walka ze sobą. Do połówki nie było źle, później było ciężko - naprawdę ciężko! Słońce paliło coraz mocniej, zaczęło brakować mi wody - z pomocą przychodziły punkty odżywcze, które dziś były ustawione w prawie idealnych dla mnie miejscach. Przed 30stym kilometrem miałem już serdecznie dość, biegłem spory kawałek sam, zacząłem mieć lekki kryzys. Na koniec tego wszystkiego użarł mnie jeszcze jakiś piękny, siwy pająk. Wtedy pomyślałem sobie "świetnie - dotąd bolały mnie tylko nogi i ząb, to teraz boli mnie nawet ręka". Chwilę później znowu byłem kompletnie sam, z pomocą przyszedł telefon do Soni. Stwierdziłem, że zrobię sobie krótki spacer i dowiem się co słychać u reszty ekipy po biegu na 10km. Po tej rozmowie od razu lepiej, zapomniałem o przeciwnościach i starałem się chociaż truchtać. Kilometry zatrzymały się w miejscu. Ostatnie 12km trwało wieczność, biegłem, szedłem, biegłem, szedłem, a końca nie widać. Odskocznią od tego stanu były jedynie punktu, a na nich wspaniali wolontariusze. Dodawali nam nowych sił miłym słowem i uśmiechem. Tak na gorąco napiszę, że to chyba był najmocniejszy punkt całej imprezy - świetni ludzie, którzy wiedzieli jak nam pomóc. Nie będę dalej opisywać co się ze mną działo przez ponad godzinę, bo musiałbym w kółko pisać "nie chce mi się", "gorąco", "wody" itd. Najmilsza niespodzianka spotkała na mnie na koniec - Kolega Michał wybiegł po mnie około kilometr przed metą. To było świetne i jestem za to bardzo wdzięczny, bo miałem tam już wszystkiego serdecznie dosyć. Na mecie powitali mnie wszyscy znajomi, a nawet wpadli moi Rodzice i Siostry. Fajnie :D ! Cieszę się, że mam to już za sobą, to była kolejna ciekawa nauka biegania. Bardzo wartościowy bieg, teraz czas na odpowiednie wnioski.

Na koniec trochę nudnych statystyk. Do mety dobiegłem jako 45ty zawodnik, wystartowało 107. Mój czas to 4godziny 51minut, 40sekund. Całkiem nieźle, bo jeszcze kilka dni temu mówiłem o 5godzinach. Pierwsze 10km wskazywało, że uda się lepiej, ale nie można mieć wszystkiego. Trasa była bardzo ciekawa, ale też bardzo trudna. Ogromna jej część prowadziła niewygodnymi, polnymi drogami w pełnym słońcu. Dla mnie to kompletnie nowe warunki, ale o to chodziło! Świetny bieg, świetna atmosfera. Gratuluję wszystkim, którzy ukonczyli dziś bieg, czy to 10km, czy to maraton. Muszę na koniec wspomnieć, że Dziewczyny z Night Runners opanowały dziś podium, w różnych kategoriach wiekowych, piękna sprawa! GRATULACJE! Myślę, że za rok wrócimy w większym składzie :) Dzięki za świetnie spędzony czas i do zobaczenia za rok! :D
PS maraton numer #6 jest mój! :D
 

Zapraszam do polubienia mojej strony na Facebooku.

Zostaw mi komentarz! Będę bardzo wdzięczny ;)