Alpin Sport RMD Winter Run


Powrót na trasę RMD Winter Run po dwuletniej przerwie to był strzał w 10! W 2019 roku bieg nie został zorganizowany i chyba wiele osób za nim tęskniło. W tym roku na starcie pojawiło się bardzo dużo mocnych zawodników i ściganie mieliśmy wyborne. Zapraszam na krótką relację z mojego drugiego startu w barwach Non Stop Trail.

Do Szczyrku pojechałem z Sonią z samego rana w sobotę. Ponownie spaliśmy w Brennej, więc znowu mogliśmy się odpowiednio zregenerować.
W biurze wszystko poszło bardzo sprawnie. Od samego początku miałem dobry humor, a ostatnie wydarzenia z życia prywatnego pozwoliły mi odpowiednio wyluzować przed tym biegiem.
Im bliżej startu, tym większą miałem ochotę do walki o każdą pozycję. Wiedziałem, że nie będzie dziś łatwo. Punktualnie o 10:00 zaczęła się zabawa.
Od samego początku starałem się trzymać czołówki. 3-4 osoby kosmicznie odjechały już na starcie, a ja od razu wiedziałem, że z nimi nie mam szans nawet podjąć walki. Skupiłem się na sobie i równym biegu. Szło mi to wszystko nadzwyczaj dobrze i wszystko wybiegałem.
Odcinek do Siodła pod Klimczokiem kończyłem na 4tej pozycji, ale trzech zawodników miałem dosłownie na plecach. Na najbardziej stromym odcinku trasy - podejściu na szczyt Klimczoka - udało mi się nadal trzymać dobry kontakt z grupą. Dopiero na zbiegu i ostatniej (płaskiej) prostej do mety straciłem dwóch zawodników i ostatecznie na metę wpadłem jako 6ty zawodnik. Szkoda, ale podczas zapisów wiedziałem, że trasa nie jest do końca alpejska, więc nie mogę narzeć.
Mój czas to 40min i 49sekund. Jest to grubo ponad 3minuty szybciej niż w 2018roku. Pomimo, że wtedy były o wiele gorsze warunki do biegania, to i tak uważam, że teraz poszło mi to o wiele lepiej i czuję się po prostu zdecydowanie silniejszy.
Po biegu przyszedł czas na powrót do hotelu Orle Gniazdo, gdzie czekała na mnie Sonia. W dobrych humorach wróciliśmy do Brennej. Tym razem nie udało się stanąć na podium, w swojej kategorii wiekowej zająłem 4miejsce. Pomimo tego uważam, że dalsze miejsce w tak doborowej stawce znaczy więcej, niż wygrana w kompletnie nieobstawionym biegu. Przecież w końcu chodzi tutaj o ściganie, prawda? :)

Z racji tego, że aktualnie na świecie szaleje koronawirus nie mam pojęcia gdzie będzie mi dane wystartować następnym razem. Mam nadzieję, że sytuacja szybko się ustabilizuje i będzie można znowu zająć się rzeczami przyziemnymi. Tak czy siak chciałbym w marcu wystartować w jakimś małym biegu na dystansie 5-10km w ramach sprawdzianu. Zobaczymy czy się uda :)