Misja SUT 2019: podsumowanie pierwszej fazy przygotowań


Moje przygotowania do tegorocznej Salamandry rozpisałem sobie na 8 tygodni. Taki scenariusz sprawdził się podczas ostatniego Piekła Czantorii, więc, po lekkich modyfikacjach, zostałem przy sprawdzonym sposobie. Właśnie zakończyłem pierwszą fazę i przyszedł czas na małe podsumowanie. Nigdy wcześniej nie dzieliłem się moimi obserwacjami z treningu, a myślę, że może być to przydatne. Zatem do dzieła!

Ostatnie cztery tygodnie stały pod znakiem tzw. objętości. Zależało mi w tym okresie przede wszysztkim na sporej, jak dla mnie, ilości kilometrów, bieganych w spokojnym tempie. Zauważyłem, że w 2018 moim bardzo słabym punktem były dość płaskie odcinki, umiejscowione w zaaansowanych dystansem miejscach tras. Nie umiałem się na nich odpowiednio rozpędzać, bo brakowało mi sił. Zdecydowałem, że trzeba nad tym popracować poprzez regularne bieganie około 20tu, a często nawet większej ilości kilometrów podczas jednej jednostki treningowej.
Efekt był taki, że podczas pierwszego tygodnia chodziłem nieprzytomny, wydawało mi się, że muszę to przerwać, albo się zajadę. Ciągle byłem głodny i odczuwałem ogromną potrzebę snu - nawet w ciągu dnia! Drugi tydzień był jeszcze gorszy. Zbiegł się on z wakacjami moich Rodziców, dzięki czemu biegałem po miejscach, w ktorych się wychowywałem. Spora ilośc kilometrów mocno jednak mnie tam zmęczyła.
Lekko podłamany całym procesem, konsekwentnie przystąpiłem do realizowania planu w trzecim tygodniu. Wtedy coś się zmieniło. Nagle poczułem swobodę, lekkość, czas zaczął szybko uciekać, a kolejne kilometry zaczęły mi sprawiać mega radochę. Doprowadziło to do tego, że ostatni tydzień pokonałem z uśmiechem na twarzy, w dużo lepszym stylu i tempie niż początkowe treningi!
Łatwo się więc domyślić, że z tych pierwszych czterech tygodni ostatecznie jestem bardzo zadowolony. Nie jest jednak tak kolorowo, jak dotychczas to wygląda. Kilometry zabierały mi sporą ilość czasu, którego niestety teraz nie mam za wiele. Przez to lekko zaniedbałem siłownię i spędzałem na niej nieco mniej czasu niż powinienem. Mam nadzieję, że w następnej fazie uda mi się poprawić ten element.

W najbliższych czterech tygodniach planuję więcej biegania w terenie, na nieco wyższym tętnie i z nieco ciekawszym grafikiem. Nabijanie kilometrów czasami potrafiło być nudne ;)

Na koniec może podrzucę odrobinę liczb, bo przecież one też są ciekawe:
Tydzień Ilość kilometrów Przewyższenie
1 116.5km 1650m
2 127.4km 2108m
3 113.9km 2026m
4 119.7km 1728m


PS Rewelacyjna fotka autorstwa Mateusza Gierady :) !