Misja SUT 2019: podsumowanie drugiej fazy przygotowań


Już tylko godziny dzielą mnie od otwarcia sezonu 2019. W tym roku pierwszy start od razu będzie tym dość ważnym. Na samo opisanie Salamandry przyjdzie jednak jeszcze czas. Teraz chciałbym się skupić na drugiej fazie przygotowań do tego wyzwania.

Cel, który postawiłem sobie na te zawody jest dość jasny. Plan minimum to pobiec to szybciej niż przed rokiem (5h:25m), a wynik, który sprawi, że będę w pełni szczęśliwy to każdy czas z '4' z przodu. Doskonale zdaję sobie sprawę z tego, że w górach na osiągane wyniki duży wpływ na pogoda, ale pomijam tutaj ten czynnik. Jeżeli będzie wyjątkowo niesprzyjająca to nie będę po prostu rozczarowanym gorszym wynikiem.
Po pierwszej, udanej(!), fazie przygotowań postanowiłem nieco się rozkręcić. Ostatnie tygodnie to było bieganie na nieco większej intensywności, z odrobinę mniejszą objętością. Z ciekawszych treningów, które udało mi się wybiegać na pewno mogę wylistować:
  • - 10km biegu ciągłego w 36:57
  • - 5x 5min na hałdzie
  • - 15km poniżej godziny (II raz w życiu, ale nadal cieszy!)
  • - 15km BNP od 4:30 do 4:00 - mega równo wykonana jednostka
  • - 2x 1000m przewyższenia na hałdzie na 30%

Początkowo myślałem, że uda mi się zrobić tego nieco więcej, ale ostatecznie i tak jestem zadowolony. Wszystkie jednostki zrobiłem w świetnym samopoczuciu, a nabijanie metrów w pionie na hałdzie było na wisienka na torcie. Szło to nawet o wiele sprawniej niż w ostatniej fazie przygotować pod Piekło Czantorii. Jestem naprawdę pełen optymizmu przed sobotą!
Warto wspomnieć też co nieco o tych mniej intensywnych wybieganiach. Podczas jednego z nich udało mi się zrobić rekonesans początku trasy, a nawet zaowocowało to powrotem do Dzięgielowa w celu zebrania czosnku niedźwiedziego z Sonią! Jak widać bieganie przydaje się nie tylko w celach sportowych :)
Co do samego biegu to tak jak wspomniałem: jestem bardzo optymistycznie nastawiony. Wydaje mi się, że przygotowałem się na tyle, na ile mogłem, a teraz trzeba to po prostu wybiegać. Data biegu pokrywa się z trzydziestką Soni, więc będę mieć dużo motywacji żeby się nie poddawać i walczyć o swoje cele do samego końca. Muszę sobie pokazać, że potrafię :) !