Biegowe podsumowanie roku 2016!


Przyszedł czas na małe podsumowanie mijającego sezonu. Działo się od groma niesamowitych rzeczy, od samego początku, do samego końca tego roku. Był to już mój trzeci sezon biegowy. Nie mam pojęcia kiedy ten czas zleciał, ale to chyba akurat jest znane wszystkim. 2016 kończę szczęśliwy, bo większość postawionych sobie celów udało się zrealizować.

Nie będę analizował każego biegu, bo to mija się z celem. Byłoby to strasznie długie i nudne, dlatego skupię się tylko na konkretach. Niestety nie obędzie się bez kilku liczb, bo po prostu strasznie je lubię! W sumie chyba nawet od jednej zacznę :)
Wystartowałem w 27 biegach. Część z nich odwiedziłem kolejny raz, część po raz pierwszy. Każdy miał swoje ukryte znaczenie. W tym roku były starty mające sprawdzić moje możliwości, były też turystyczne. Celem głównym było rozpoczęcie przygody z biegami Ultra, więc od tego zacznę. Rok był nastawiony na start w Krynicy, który nie wyszedł tak, jak miał wyjść. Bujałem się z wieloma przeszkodami przed samym startem, wręcz był on mocno zagrożony. Chyba tylko moja wrodzona upartość, ślepota oraz upór w realizowaniu postawionego sobie planu spowodowały, że stanąłem na starcie 64km w Krynicy. Tego czy była była to mądra decyzja nie wiem. Chciałem ukończyć ten bieg poniżej 10godzin, a skończyłem aż 47minut później. Biorąc jednak pod uwagę wszystkie przeciwności losu... było super. Przekonałem się, że jest to moja bajka i coś, co bardzo mi się podoba. Ten fakt, mogę odnotować jako największy sukces tego roku i wiem, że czeka mnie jeszcze wiele takich przygód.
Kolejnym celem było wprowadzenie mojej życiówki w maratonie na poziom zadowalający. Pod koniec zeszłego roku postawiłem sobie cel, że chcę przebiec ten dystans w czasie lepszym niż 3godzin 15minut do końca 2017 roku. Udało mi się to o wiele wcześniej. Tak, Cracovia Maraton 2016 zapadł w mojej pamięci. Piękny dzień, wszystko poszło jak powinno. Nowa życiówka 3:14:12 kosztowała mnie dużo, ale było warto! Wskoczyłem do rankingu maratończyków polskich!
Kolejnym wielkim plusem tego roku jest fakt, że udało mi się aż 6(!) razy wskoczyć na podium. Cieszy to z tego powodu, że w 2014 roku nie było takiego przypadku, a w 2015 byłem w takiej sytuacji tylko raz. Nie ukrywam faktu, że w moim bieganiu osiągane wyniki odgrywają dużą rolę i są wielkim motywatorem do dalszej pracy nad sobą, do zmiany kolejnych przyzwyczajeń. Fajnie, że co jakiś czas udaje się dostać tak pozytywną odpowiedź.

Reszta startów nie była pierwszoplanowa. Były one częścią przygotowań do głównego celu tego roku. Nie zmienia to faktu, że cykl Pereł Małopolski mogę zaliczyć do bardzo udanych, jednych z lepszych wyborów w tym roku. Każdy bieg wyjątkowy, wspaniałe tereny i niesamowici ludzie, tworzący bardzo fajną, skromną atmosferę. Podobnie mogę ocenić pozostałe występy, które miały być jakimś małym sprawdzianem. Na koniec należy jeszcze podsumować występy turystyczne. Tutaj nieskromnie góruje Poznań Maraton. Jestem niesamowicie szczęśliwy, jak wspominam tamtą przygodę. Pierwsza tak daleka podróż w moim życiu w samotności. Kupa stresu z wielu powodów, a wyszło bajecznie. Sam bieg świetny, z perfekcyjną organizacją. Moje ukochane, pod wieloma względami, miasto. Świetnie było znowu się tam pojawić - tym razem pierwszy raz, jako biegacz. Niesamowite! Bieganie motywuje!
Ten rok pozwolił mi także odkryć kilka biegowych perełek. Mogę do nich zaliczyć Memoriał Wojtka Kozuba oraz Eliminatora. Pierwsza impreza to piękna trasa, świetna atmosfera i wspaniali ludzie. Druga natomiast to zupełnie inna formuła, ciekawe wyzwanie i kolejna szansa do spotkania Czantorii.

Na koniec trochę liczb:
  • Ligę Biegów Górskich skończyłem na 897 miejscu na 5224 sklasyfikowanych zawodników
  • Zająłem 30 miejsce na 210 mężczyzn w klasyfikacji generalnej Pereł Małopolski na długim dystansie
  • Na koniec września byłem na 2200 miejscu w rankingu Maratończyków Polskich
  • Zająłem II miejsce w generalce Leśne Run 2016 w biegu na 5km
Mam nadzieję, że przyszły sezon będzie równie udany i ciekawy jak ten. Może będzie trochę mniej stratów, ale za to bardziej wymagających. No to do roboty!