Plany na przyszłość 21 Historia zawodów 82 Blog 103 Tatry 40 / 110 Góry w Polsce 1 Góry na Świecie Projekty 2 Sprzęt Statystyki

Majowa dobitka


Miesiąc maj dobiega końca, a ja strasznie się z tego powodu cieszę. Był to cholernie trudny i intensywny okres - teraz zdecydowanie czas zwolnić trochę tempo. 5 startów w ostatnie 4 weekendy, to nie mogło się dobrze skonczyć, ale wyszło nadzwyczaj dobrze. Dziś jednak organizm powiedział stanowczo 'DOŚĆ!'. Bardzo chętnie go wysłucham...

Przejdźmy do rzeczy... To miał być świetny weekend u rodziców. Po ciężkim tygodniu w pracy miałem okazję spędzić dużo czasu w rodzinnych stronach. Takiego wypoczynku było mi trzeba. W piątek wieczorem spotkałem się ze znajomymi przy piwku. Powrót do domu stosunkowo niepóźno i rano pojechałem z Mamą i Siostrami do Siewierza na zawody z cyklu 'Polska Biega'. To było 12sta edycja tej imprezy w Siewierzu, ostatni raz startowałem tam chyba 10lat temu! Ale ten czas szybko leci. Od wtedy zmieniło się wiele, zmieniła się trasa i ... moje podejście do tego sportu. Teraz nawet to lubię, zmęczyć się. Zawody rozpoczęli najmłodsi. Byłem cholernie dumny z mojej siostry Niny, która przebiegła 400m. Poszło Jej naprawdę nieźle, dodatkowo w takim upale. Wszyscy byliśmy lekko zdziwieni. Później przyszła nasza kolej. Wszyscy staneliśmy na starcie biegu na około 3000m. Na moim zegarku wyszło ostatecznie 2,65km. Udało mi się wykręcić średnie tempo 3:41/km i wygrać całe zawody z czasem 9:49. Moja siostra Olga poradziła sobie świetnie w swojej kategorii i utargała trzecie miejsce! Niegorzej pobiegła też Mama, ktora wpadła na metę chwile po Oldze. Tak, u nas bieganie na pewno jest rodzinne. Do domu wróciliśmy w świetnych nastrojach i reszta dnia mijała sobie bardzo spokojnie.

Przyszedł czas na niedzielny start w I Półmaratonie Szlakiem Papieskim w Sosnowcu. Przy okazji odbywał się też Bieg na 6km z okazji 20stych urodzin Auchan w Polsce. Jeszcze przed biegiem dowiedziałem się, że będzie bardzo trudna trasa. Patrząc na pogodę spodziewałem się masakry. Tak też było. Ruszyłem zdecydowanie za mocno, a pierwsze kilometry strasznie mnie oszukały. Początkowo czułem się świetnie i nagle wszystko się zmieniło. Po 7km nogi przestały współpracować. Zrobiło mi się słabo i zaczęła się walka o dotarcie do mety. Wyszły wszystkie majowe starty, nie jestem jeszcze gotowy na bieganie w odstępnie 2tygodni: Maratonu, górskiego i ulicznego Półmaratonu. Mimo wszystko, świetnie było zobaczyć całą rodzinkę ciężko pracującą na 18stym km i rozdającą wszystkim uczestnikom wodę. W takim upale była to bezcenna pomoc. Dla mnie była to także dodatkowa motywacja do spięcia tyłka na te ostatnie trzy trudne kilometry. Do mety dotarłem z czasem 01:47:33. Dało mi to 38/131 miejsce Open. Czas na regenerację, przemyślenia i odpoczynek. Ostatnie 3 starty w cholernym i bardzo ciężkim upale. Zdecydowanie lepiej odnajduje się w temperaturach zimowych. No ale trudno, wszystkiego trzeba się nauczyć i wyciągnąć odpowiednie wnioski. Na koniec podziękowania dla Marka, miło bylo się spotkać i pogadać :) Może ten bieg nie wyszedł tak, jakbym sobie tego życzył, ale był bardzo ciekawą lekcją na przyszłość.

PS GRATULACJE dla wszystkich, którzy ukonczyli w ten weekend swoje biegi w Bieszczadach! Graty Rzeźnicy!
 

Zapraszam do polubienia mojej strony na Facebooku.

Zostaw mi komentarz! Będę bardzo wdzięczny ;)