Plany na przyszłość 11 Historia zawodów 86 Blog 118 Tatry 41 / 110 Góry w Polsce 1 Góry na Świecie 2 Sprzęt Statystyki

Leśne Run - Wiosna, trening działa!


Dzisiejszy dzień zapadnie w mojej pamięci na długo! Trzeci raz miałem przyjemność wystartować w imprezie Leśne Run w Zabrzu. Dziś były do wyboru 2 dystanse - 5 oraz 10km. Z uwagi na to, że rok temu biegłem tam 10km i nie uzyskałem wyniku, który by mnie wtedy zadowolił, dziś zdecydowałem się pościgać na krótszym odcinku.

Zanim przejdę do opisu samego biegu chciałbym najpierw podzielić się z Wami moimi wrażeniami z ostatniego miesiąca moich treningów. Będzie krótko i na temat. Na przełomie lutego i marca trochę mi się chorowało. Jak udało mi się doleczyć to stwierdziłem, że czas coś zmienić. Zyciówka na 5km była nie ruszona od maja 2015. Powoli zacząłem sobie zdawać sprawę z tego, że to co wtedy trenowałem, przestało przynosić oczekiwane efekty. Zmiany wprowadziłem w drugim tygodniu marca. Trening od tego czasu robię 5 razy w tygodniu. W ciągu tych 5ciu jednostek - 3 są 'normalne' i wprowadziłem po jednej dla podbiegów i interwałów ( sam w to nie wierzę :D ). Zacząłem też zwracać większą uwagę na to co jem, wydaje mi się także, że znalazłem odrobinę więcej czasu na regenerację i sen. Kolejną ważną rzeczą w tym wszystkich jest fakt, że rolka na stałe zagościła w moim życiu. Rolowanie przynosi mi świetne efekty i następnego dnia czuję się o wiele lepiej. Nogi praktycznie nigdy nie czują trudów poprzedniego dnia. Polecam serdecznie każdemu!

Ostatnim czasem nie mam zbyt wielu okazji żeby pościgać się na dystansie 5km. Pomimo tego, że zdawałem sobie sprawę, że trasa dziś będzie błotnista, leśna, nierówna itd itd (marudzimy!) ... chciałem powalczyć o poprawę życiówki. W Zabrzu zameldowaliśmy się z Sonią przed 10:00. Na miejscu spotkaliśmy kilku Nigth Runnersów ... i wielu innych znajomych! Pozdrawiam! Chwilę później odbiór pakietu, rozgrzewka i na start! Początek biegu to szukanie swojego miejsca. Po pierwszym kilometrze czułem się rewelacyjnie, ale wydawało mi się, że biegnę za szybko. Drugi kilometr to ustabilizowanie oddechu oraz przeanalizowanie sytuacji na trasie. Wtedy biegłem jako 4ty, daleko z przodu było widać prowadzącego Dawida Wilka, który biegł dziś 10km ... i oczywiście wygrał. Długi czas mogłem śledzić jak przewaga Dawida nad pozostałymi zawodnikami rośnie i rośnie - to była formalność. Na 3cim kilometrze wyprzedziłem kolejnego zawodnika. Wiedziałem, że mam wystarczający zapas nad resztą, więc postanowiłem chwilę pobiec spokojniej i wyrównać oddech. 2 ostatnie kilometry to walka o swoj czas, ciągłe obserwowanie swoich pleców oraz zastanawianie się, czy zawodnik, który aktalnie jest przede mną, biegnie na 5 czy 10km. Finalnie okazało się, że jednak starał się dogonić Dawida i na rozwidleniu dróg uśmwiadomiłem sobie, że pędzę sam w kierunku mety. Taka myśl wręcz dodała mi skrzydeł. Ostatnie metry przycisnąłem lekko i wpadłem na metę jako pierwszy z czasem 19minut 26sekund. Życiówka została pobita o całe 21!sekund!

Wspaniałe jest uczucie wygranej. Przez to słowo rozumiem poprawienie swojego rekordu, uzyskanie potwierdzenia od organizmu, że stać go na jeszcze więcej, że treningi działają, że warto. Podobno powiedziałem kiedyś, że jak będę 1 OPEN to przestanę biegać. Nadal się zastanawiam jak to możliwe, że wypowiadając te słowa byłem trzeźwy. Dzięki, że przeczytałaś(eś) ten post do końca. Jest trochę długi, ale to naprawdę fajny dzień był! :)

Na koniec jeszcze serdeczne podziękowania dla Soni, która poświęciła dziś swój czas i pojechała ze mną po ten sukces. Pozdrowienia dla wszystkich znajomych biegaczy oraz ogromne gratulacje dla Dawida, który od początku do samego końca był dziś królem trasy. Pozdro!

 

Zapraszam do polubienia mojej strony na Facebooku.

Zostaw mi komentarz! Będę bardzo wdzięczny ;)