Klubowy weekend z Beskidzką 160


Z Beskidzką 160 jestem silnie związany od samego początku mojej przygody z górskim bieganie. Pierwsze Piekło Czantorii na zawsze zostanie w mojej pamięci i mam nadzieję, że będę mógł tam wracać jeszcze wiele, wiele razy. Tym razem dane było mi spędzić cały weekend z tą fantastyczną ekipą w Ustroniu i wspólnie potrenować.

Bieganie pozwala na nawiązywanie niesamowitych znajomości. Ludzie, którzy prawie zaprowadzili mnie 3 lata temu do grobu, teraz są moimi ulubionymi Organizatorami w tym kraju. Możliwość spędzenia z Nimi weekendu to jednak z fajniejszych rzeczy w całej mojej biegowej przygodzie.
Wszystko zaczęło się już w piątek, gdy dotarłem do Ustronia. Naszą bazą był przepiękny Hotel Olympic. Trafiłem do pokoju 225 z bardzo sympatycznym biegaczem Krzyśkiem. Po krótkiej rozmowie udaliśmy się na pierwszą jednostkę treningową. Całość to bardzo przyjemna godzina biegania, pierwsze rozmowy z poznanymi biegaczami, trochę fajnego podbiegania i powrót do hotelu.
Po kolacji był pierwszy wykład z Arturem i wyjście na miasto. Wieczór pełen emocji, nowa wiedza, nowe osoby - działo się! Przez to nie mogłem usnąć i wiedziałem, że rano będzie ciężko. Wszystko dlatego, że już o 7:30 rozpoczęliśmy drugą jednostę treningową - rozgrzewkę dla biegaczy. Było troszkę truchtania, były fajne ćwiczenia w okolicy Wisły. Zobaczyłem nareszcie jak można robić to w fajny, ciekawy sposób i teraz na pewno sam chętnie będę z tego korzystać. Czas zacząć bawić się tym bieganiem na poważnie ;)
Po powrocie do hotelu przyszła pora na szybkie śniadanie, krótki odpoczynek i pojechaliśmy na Polanę przebiec jedną pętlę Piekła! Pzed nami królewska zabawa na maksa ;)
Całą pętlę pokonałem w towarzystkie Łukasza Zdanowskiego. Były ciekawe rozmowy o bieganiu, o treninigu, o podejściu do tego wszystkiego. W międzyczasie trochę pobłądziliśmy, czasami przycisnęliśmy na podejściu, a czasami na zbiegu. Znaleźliśmy też czas na krótkie przerwy i składając to wszystko do kupy pokonaliśmy tę pętelkę w 2:46.
Bardzo zmęczony nie byłem. Odliczając przerwy byłoby ciut szybciej - wydaje mi się, że na razie wszystko idzie w dobrym kierunku i na zawodach jest szansa na realizację planu, który mam w głowie. To się okaże jednak dopiero za miesiąc.
Wieczorem przyszedł czas na odpoczynek i bardzo fajne wykłady. Pierwszy to spotkanie z przedstawicielką znanego mi Salveo, a drugi wykład to układanie planu treningowego, który poprowadził nasz doskonały trener Artur. To właśnie na tym spotkaniu zdobyłem kilka kluczowych dla mnie informacji na nowy rok. Już nie mogę się doczekać aż nadam temu wszystkiemu większy sens.
Ostatni dzień obozu to szybki trening na Równicy. Początek przycisnąłem ciut mocniej i wbiegłem na szczyt sam. Do Hotelu wracałem już w towarzystwie ekipy i wpadła kolejna super jednostka.
Dziękuję wszystkim bardzo mocno za te 3dni. Jestem mega wdzięczny, że mogłem brać w tym udział, tyle się nauczyć i znowu z Wami spotkać. Mam nadzieję, że czeka nas powtórka. Do zobaczenia na Piekle!!