Plany na przyszłość 10 Historia zawodów 91 Blog 129 Tatry 42 / 110 Góry w Polsce 1 Góry na Świecie 2 Sprzęt Statystyki

Korona Beskidu Śląskiego #8 - Równica, ale także Orłowa


Ósma odsłona naszej drogi po Koronę Beskidu Śląskiego przyniosła spore zmiany. Równica to pierwszy szczyt, który zdobyliśmy biegowo, w tygodniu, a jakby tego było mało... dorzuciliśmy do niej jeszcze jeden szczyt, który nie wchodzi w skład korony. To może oznaczać tylko jedno: dopiero się rozkręcamy!

Wycieczka tego typu jest trochę naszym postanowieniem noworocznym. Z kilku powodów możemy i chcemy jak najczęściej decydować się na tego typu wyjazdy. Przygotowania rozpoczęły się dzień wcześniej, we wtorek, od zadbania o solidny posiłek, ktory będzie mogli zjeść w kilka minut po pracy. Tak też zrobiliśmy, zgarnęliśmy przygotowane już plecaki i ciśniemy. Do Ustronia dotarlismy przed 17:00. Niestety z powodu panującej pory roku było już prawie całkowicie ciemno. W drogę wyruszyliśmy z trochę innego miejsca, niż było to zaplanowane, dlatego najpierw skupiliśmy się na dotarciu do naszej ścieżki. Później była bardoz przyjemna wspinaczka na Równicę. Fajny szlak przez bardzo przyjemny las. Jedyny minus to fakt, że co kilkaset metrów musieliśmy przekraczać asfaltową drogę. Po około godzinie drogi dotarliśmy na szczyt. Na miejscu zastała nas całkowita ciemność, spory wiatr, powalone drzewa i całkiem sporo śniegu. Przyznam, że nie wyglądało to w pierwszej chwili zachęcająco. Zdecydowaliśmy się jednak kontynuować nasz bieg według planu. Szlak w kierunku Orłowej bardzo fajny. Biegło się naprawdę przyjemnie, tylko miejscami dokuczał nam wiatr, a poza tym czuliśmy się bardzo komfortowo. Gdy dotarliśmy do pierwszego ostrzejszego zbiegu przekonaliśmy się, że będą one dziś wolniejsze niż podejścia. Niestety było bardzo ślisko. Schodziliśmy powoli i ostrożnie, bo najważniejsze jest zdrowie i dalsza możliwość zabawy.
Na szczyt Orłowej dotarliśmy juz trochę zmęczeni tym nocnym czujnym biegiem. Ostatni odcinek niestety trzeba było torować, co spowodowało jeszcze większą utratę sił. Ogromna ulga spotkała nas, gdy udało nam się już dotrzeć w okolicę Polany, a do samochodu został nam już tylko bezpieczny, asfaltowy odcinek. Do celu dotarliśmy pokonując 21km oraz prawie 900m przewyższenia. Świetnie spędzony czas, reset głowy po pracy w mistrzowskim stylu. Myślę, że jeszcze niejeden szczyt do naszej Korony zdobędziemy właśnie w ten sposób. Stan na dziś: 13/30.

Trasa naszego biegu :)