Plany na przyszłość 21 Historia zawodów 82 Blog 103 Tatry 40 / 110 Góry w Polsce 1 Góry na Świecie Projekty 2 Sprzęt Statystyki

Korona Beskidu Śląskiego #6 - Malinów i Malinowska Skała


Zauważyłem, że jesienią zawsze jest spory problem z pogodą i wszelka aktywność górska jest strasznie utrudniona. No dobra, da się biegać. Trekking jest jednak dość ciężko zorganizować, zwłaszcza, że od co najmniej 2 lat można zaobserwować całotygodniowe gromadzenie się deszczu, który zaczyna spadać z nieba akurat podczas weekendu. Dziś na szczęście nareszcie mieliśmy małe okienko pogodowe + nie byliśmy zajęci. To może oznaczać tylko jedno.

Nasz projekt Korony Beskidu Śląskiego nadal trwa. Miał być zrealizowany w ciągu 2017 roku, już wiemy, że przeciągnie się jednak jeszcze o przynajmniej rok. Wcale nas to nie martwi, bo te wycieczki są serio bardzo przyjemne, a jedynym problemem jest po prostu czas. Dziś wybraliśmy się na Malinów oraz Malinowską Skałę. Góry te odwiedziliśmy już razem w przeszłości, podczas jednej z wycieczek biegowych. Dziś wróciliśmy w pięknej, jesiennej scenerii, aby na nowo cieszyć się widokami. Całą wycieczkę zaczęliśmy od wyjazdu z Gliwic około 7:00. Po drodze była Biedra, a później sprawny przejazd aż na Przełęcz Salmopolską. Celowo podaję czas wyjazdu, bo zauważyłem, że później często zastanawiam się jak to przebiegało. Na miejscu byliśmy jakoś przed 9:00. Szybko udało odnaleźć się miejsce startu i ruszyliśmy w piękną przygodę. Pogoda dziś była jak z bajki. Na niebie tylko pojedyncze chmurki, temperatura w okolicy 5 stopni. Wiał dość mocny wiatr, ale to nam nie przeszkadzało. Wręcz przeciwnie - było to powodem jednej zabawnej sytuacji na szlaku, ale o tym może później.
Na początku czekało na nas podejście pod Malinów. Rozpoczęliśmy fajnym, dość mocnym podejściem. Po 20 minutach szlak się lekko wypłaszczył i dawał nam mega radochę. Widoki były naprawdę niesamowite. W zacienionych miejscach zalegał śnieg, który pozostał tu po niedawnym załamaniu pogody. Ścieżka była super przyjemna, nawet nie wiedzieliśmy kiedy zleciało pół godziny i byliśmy na szczycie. Kolejny szczyt do korony zaliczony - Malinów.
Po kilkuminutowej przerwie ruszyliśmy w dalszą drogę - w kierunku Malinowskiej Skały. Warto tutaj wspomnieć o tym, że na Przełęczy Salmopolskiej znajduje się znak, że do Malinowskiej Skały droga zajmie na 2godz i 30minut. My po niecałych 30stu minutach byliśmy na Malinowie, a wtedy, według kolejnego znaku, do Malinowskiej skały została nam już tylko godzinka. Kolejny raz okazało się, że w Beskidzie niezawsze warto się tym sugerować :). Droga na drugi dzisiejszy szczyt była równie fajna, co na pierwszy. Najpierw mieliśmy dość strome zejście na przełęcz, a później fajne podejście. Cały czas trzeba było iść dość ostrożnie, bo na szlaku co jakiś czas płynęła rzeczka, a z powodu niskiej temperatury niektóre skały były lekko oblodzone. Kilka razy zatańczyłem, także polecam nie szaleć ;). Przed samym szczytem Malinowskiej Skały było sporo powalonych drzew, które stworzyły bardzo ciekawy krajobraz. W pewnym momencie wyskoczyliśmy lekko na bok, aby podziwiac piękny widok w kierunku Babiej Góry. Trochę za nią już tęsknię - jechałbym! Po dotarciu na szczyt była super przerwa na śniadanko, a później zabraliśmy się za powrót. Przy zejściu na przełęcz mijał nas starszy Pan, który po krótkiej wymianie zdać wygłosił legendarny tekst: najgorszy jest wiatr.
Cały spacer oceniam na 6. Pogoda wspaniała, widoki jeszcze lepsze. Generalnie bardzo mi się podobają tamte okolice i chętnie skoczę tam kiedyś pobiegać. Wracając do spaceru - idealna opcja na rozpocżęcie weekendu. Droga w obie strony zajęła nam około 2godz 30min, a nigdzie się nie spieszyliśmy. Tempo było bardzo, bardzo przyjemne. Polecamy!

Na koniec zapis naszej dzisiejszej -->trasy<-- !
 

Zapraszam do polubienia mojej strony na Facebooku.

Zostaw mi komentarz! Będę bardzo wdzięczny ;)