Korona Beskidu Śląskiego #4 - Horzelica spacerowo


Po baaardzo długiej przerwie czas wrócić do Korony Beskidu Śląskiego. Projekt zszedł nam lekko na drugi plan ostatnim czasem. Dziś, korzystając z kolejnego pobytu w Brennej, zaliczyliśmy jeden z niższych szczytów. Wycieczka idealna na niedzielny spacer - krótko i na temat.

Po Rzeźniku szybko doszedłem do siebie i w tym tygodniu sporo udało mi się potrenować. Wczoraj zaliczyłem dość fajną sesyjkę na hałdach, bo 10.5km +/-540m robi robotę. Dziś jednak w planach biegania nie było - co bardzo mnie cieszyło, bo ostatnio jest tego sporo. Z okazji niedzieli zaserwowaliśmy sobie bardzo przyjemny spacer na Horzelicę. Na szlak startował z centrum Brennej i był znakowany zielonym kolorem. Była to w zasadzie najszybsza droga na szczyt. Według mapy w pierwszą stronę mieliśmy około 55minut, a w drugą 30min. W praktyce wyszło bardzo podobnie. Początek to podejście równolegle do stoku narciarskiego, czyli raczej średnio przyjemnie. Później było już jednak tylko lepiej. Wpadliśmy w gęsty las. Pogoda zapowiadała się raczej deszczowo, więc byliśmy ubrani dość solidnie. Ku naszemu zaskoczeniu wyszło slońce, które spowodowało, że zrobiło się tam mega duszno. Pomimo tego szło się bardzo przyjemnie, szybko nabieraliśmy wysokości i mieliśmy coraz lepsze widoczki. Na sam szczyt dotarliśmy piękną, szeroką ścieżką. Tam czekał na nas mały posiłek, piękny widok i krótka przerwa. W dół zeszliśmy dokładnie tą samą drogą i w ten piękny sposób 'zebraliśmy' nasz 6ty szczyt do korony. Całość zajęła nam niecałe 2 godziny z dojściem do samochodu itd. Bardzo przyjemny, niedzielny spacerek. No, może poza pierwszym podejściem, które lekko potrafi dać w kość. Tak czy siak, gorąco polecamy, bo szlak praktycznie pusty!

Na koniec wrzucam zapis naszej dzisiejszej --> trasy <--.