Gorce - pierwszy kontakt!


Nareszcie nadszedł weekend startowy! Pierwszy górski start w 2017 roku nadchodzi wielkimi krokami. W niedzielę (19.02) biegnę 16to kilometrową pętlę w Kornatce, niedaleko Dobczyc i Myślenic. Skoro jedziemy tak daleko od Gliwic, to warto to wykorzystać i dzień wcześniej zerknąć w kolejne pasmo górskie, w którym jeszcze mnie nie było - Gorce.

Tak też zrobiliśmy. Wyjechaliśmy wcześnie rano z domu, dobrze znaną nam drogą dostaliśmy się do Rabki. Dalej kierowaliśmy się w kierunku Przełęczy Przysłop w Lubomierzu. Następnie pozostało dotarcie do parkingu, który znajduje się w miejscu o barwnej nazwie - Rzeki. Po dotarciu, na miejscu zastała nas miła niespodzianka - piękna zima! Lekko padał śnieg, którego było tam już całkiem sporo. Początkowo mieliśmy lekkie problemy z odnalezieniem naszej ścieżki. Zaplanowaliśmy dotarcie na Gorc Troszacki, a później Kudłoń - czwarty najwyższy szczyt całego pasma. Już na samym starcie wędrówki zauważyłem to, co wyróżnia Gorce na tle innych, znanych mi gór. Dzikość oraz las, bardzo gęsty las pełny świerków i buków. Łagodne podejście pozwalało nam dokładnie podziwiać widoki, co bardzo nas cieszyło. Szlak był lekko przetarty, ale szło się i tak dość ciężko. Po około 3km dotarliśmy do miejsca, gdzie zaczynało się dość konkretne podejście...
Las stał się jeszcze bardziej gęsty. Gałęzie drzew, ktore rosły niemal na naszej ścieżce, opadały prawie do samej ziemii pod naporem zalegającego na nich śniegu. Wielokrotnie trzeba było się schylać, aby je ominąć. Każdy kontakt z nimi kończył się lawiną śniegu na nasze głowy. Po kolejnych 2km dotarliśmy do sporej polanki. Na jej środku stał domek, bardzo podobny do tych, które często spotyka się w Tatrach. Klimat był wręcz mroczny. Mgła ograniczała widoczność do kilku metrów, co chwilę sypał mocno śnieg, a my nawet nie wiedzieliśmy w którym kierunku biegnie szlak. Po wejściu na polankę okazało się, że zalega tam spora ilość śniegu. Zapadaliśmy się po kolana i szybko stwierdziliśmy, że nie ma to po prostu sensu. Brak widoków, które ukryła za swoją zasłoną mgła, lód, który sprytnie schował się pod śniegiem + sytuacja na polance skutecznie nas zniechęciły. Zdecydowaliśmy, że tyle będzie wystarczające na pierwszy kontakt z Gorcami.
Na pierwszy szczyt przyjdzie czas, na razie jestem zachwycony samym klimatem tego miejsca. Jestem pewny, że jeszcze tu wrócę, najchętnie w tym roku. Po dotarciu do samochodu szybko się przebraliśmy i pojechaliśmy do Poręby obok Myślenic, w której nocujemy. Spacer zaliczony, czas na bieg :) ...

Na koniec zapis naszej -->trasy<-- ! Polecam!!

Galeria zdjęć