Plany na przyszłość 21 Historia zawodów 82 Blog 103 Tatry 40 / 110 Góry w Polsce 1 Góry na Świecie Projekty 2 Sprzęt Statystyki

Górska masakra po raz drugi - Eliminator na zakończenie sezonu!


Kolejny sezon biegowy za mną. Na jakieś szersze podsumowanie tego roku jeszcze przyjdzie czas, a teraz skupię na moim ostatnim starcie - Eliminatorze. Warto przypomnieć, że jest to dość nietypowy bieg, który polega na wbieganiu do góry stokiem narciarskim na Wielkiej Czantorii, aż do górnej stacji kolejki. W każdej rundzie 25% najwolniejszych zawodników odpada z dalszej rywalizacji. W tym udało mi się dostać do finału.

W ciągu tego tygodnia dość mało biegałem. Miałem do załatwienia kilka spraw, więc było truchtanie po mieście w różne ciekawe miejsca, np. do banku. Jedynie w czwartek zrobiłem coś sensownego, pobiegaliśmy z Sonią szybko odcinki 250m. Nie czułem mocy, ale nie przejmowałem się tym za bardzo, bo tydzień czasu na regenerację to bardzo niewiele i wiedziałem to od dawna. Do Ustronia wyjechaliśmy przed 7:00, a po 8:00 udało się sprawnie odebrać pakiet. Spotkaliśmy kilka znajomych twarzy i ruszyliśmy w kierunku Czantorii. Biuro zawodów, podobnie jak rok temu, było w nieco innym miejscu Ustronia. Gdy dotarłem na parking pod kolejka przyszły miłe wspomnienia Piekła. Posiedzieliśmy z Sonią na ławce w dolnej stacji, dzięki temu w ogóle nie zmarzłem, odpowiednio przygotowałem się mentalnie i zebrałem się w sobie na ten ostatni bieg w tym roku.
Poszedłem na start pierwszej serii z myślą walki o wynik. Coraz więcej znajomych twarzy, ostatnie rozmowy, lekkie opóźnienie, bo był problem z matami pomiarowymi. To wszystko coraz bardziej mnie nakręcało. Nagle nareszcie się ustawiamy i lecimy. Już pierwsze metry pokazują mi, że będzie dużo więcej mocy niż rok temu. Podchodziło mi się bardzo dobrze, czułem się rewelacyjnie. Ta pierwsza runda minęła mi bardzo szybko, a na mecie bardzo miłe zaskoczenie. Dużo znajomych, którzy dodają skrzydeł na ostatnie metry. Wpadam jako 26ty z czasem 18:14. Świetny początek, ale bałem się, że trochę za mocno. Na zejściu spotykam Sonię, która napiera do góry, aby w następnym etapie pokibicować nam na mecie. Dziękuję :* !
Druga seria to był jakiś kosmos. Startuję mocno, czuję się mocno, jestem cholernie zdziwiony! Widzę, że jestem na dużo lepszej pozycji niż w pierwszej serii i nie mam zamiaru tego odpuszczać. Napieram na maksa. Nie wiem jakim cudem, ale momentami nawet mogę co nieco podbiegać! W decydującym momencie trasy, około 400m od mety dostaję fantastyczny doping od Soni oraz kilku innych znajomych, serdecznie za to dziękuję. Przyspieszam, a na wypłaszczeniu terenu ponownie na chwilę przechodzę do biegu i wpadam na metę z czasem 17:28 jako 14ty zawodnik. Przy takiej obsadzie biegu - kosmos! No i mam nowy PB na tej trasie ;) Na mecie ledwo żyję, ale szybko muszę się pozbierać, bo czas na III rundę. Chwilę schodzę z Sonia, która ratuje mi życie colą.
Mobilizacja! Wiedziłem, że trzecia runda będzie najgorsza. Każdy chce wejść do finału i to właśnie teraz trzeba napierać. Rok temu nie udało mi się przetrwać tej rundy. Czułem moc, chciałem żeby tym razem było inaczej. Startujemy z pełną mocą. Czuję, że tempo jest lepsze niż w pierwsze rundzie, a o powtórzeniu drugiej nawet nie marzyłem. Skupiłem się tylko na tym, aby trzymać się z przodu. W zasadzie śmiało mogę powiedzieć, że ledwo pamiętam tę serię. Nagle byłem na mecie, tym razem jako 15ty z czasem 17:58. Drugi raz złamane 18min i pewne wejście do finału. Bajka, czułem się mega spełniony oraz potwornie zmęczony. Na zejściu postanowiłem jednak, że jeszcze zepnę się na ten ostatni raz. Nie odpuszczę.
No i nie odpuściłem, chociaż runda finałowa była najgorsza. Zdecydowanie brakło mi juz mocy i na metę dostałem się po lekkim cierpieniu w 19:16 na 29tym miejscu. Całe zawody kończę na 18miejscu według sumy czasów, a na 31szym według pozycji na 350 startujących. Jestem mega zadowolony z tego wyniku. Udało mi się zrealizować to, co założyłem sobie już rok temu: wrócić po czarną opaskę i tytuł super hero.
Nie udało by sie to wszystko bez Soni, która dała mi dziś niesamowitego kopa motywacyjnego. Dziękuję wszystkim, którzy niesamowicie dopingowali mnie na trasie - było to bardzo miłe i dodawało mocy. Dzięki Wam udało się zrobić bardzo fajny wynik w drugiej serii i osiągnąć dwukrotnie bardzo konkretne miejsce. Mogę teraz spokojnie odpoczywać przez 3 tygodnie, a w połowie grudnia wracam do roboty. W przyszłym sezonie będzie jeszcze lepiej!
Eliminator to świetne zawody, bardzo ciekawa rywalizacja. W ciągu tej pięknej soboty zrobiłem 13km i prawie 2000m przewyższenia. Dla mnie bomba!

Galeria zdjęć

 

Zapraszam do polubienia mojej strony na Facebooku.

Zostaw mi komentarz! Będę bardzo wdzięczny ;)