Dwa tygodnie po transformacji


Po nieudanym Eliminatorze wspomniałem, że czas na zmiany. Jako, że jestem osobą lekko niecierpliwą długo z tym nie czekałem. Jakby się nad tym chwilę zastanowić... to w sumie na co tutaj czekać?! Chciałbym teraz płynnie przejść przez ostatnie dwa tygodnie i podzielić się z Tobą tym, co u mnie tak naprawdę się zmieniło.

Najważniejsze jest to, że znowu zacząłem patrzeć na bieganie całościowo. W ostatnich miesiącach strasznie się zapomniałem i to co udało mi się wypracować zimą, gdzieś po prostu przepadło. Skupiałem się na klepaniu kilometrów, a przecież te są najmniej ważne.
Efektem jest zaczynanie każdego dnia od krótkiego rozruchu, który ma na celu poprawić stan moich mięśni. Taka klasyczna mini sesja to kilka podstawowych ćwiczeń rozgrzewkowych, trochę rolowania i na koniec krótki stretching. Jak mam trochę więcej czasu to staram się wrzucić też odrobinę stabilizacji. Nie jest to jednak proste bo na siłowni pojawiam się już o 5:30, więc jest po prostu sennie.
Wrociłem na rower! Po bardzo udanym początku roku, później gdzieś straciłem ochotę do kręcenia kilometrów na siłowni. Fakt, jest to nudne i z pewnością byłoby prościej gdybym wreszcie dorobił się normalnego roweru, ale na razie jest jak jest. Postaram się teraz walczyć o regularność w tym temacie.
Kolejną sprawą jest spora modyfikacja treningów biegowych. Każdy ma teraz jakiś cel, jakiś wstęp, jakiś punkt kulminacyjny i zakończenie. Pierwszym widocznym efektem jest poprawa lekkości podczas biegania stu metrowych odcinków. Pierwsze próby były trudne, a teraz idzie to już całkiem przyjemnie. Duża intensywność daje mi też sporo frajdy i myślę, że na fajne efekty nie trzeba będzie długo czekać. Udało mi się też wdrożyć już fajne jednostki, które skupiają się w 100% nad tematami okołobiegowymi. Najwazniejszą ich zaletą jest luz i całkowite pozbycie się parcia na wynik, tempo, czy inne bzdury. Po prostu robię co do mnie należy, tak jak mi się podoba i chodzę spełniony do domu.
Nareszcie mam jasno określone cele biegowe! Definitywnie robię przerwę od długiego biegania i teraz skupię się na wysiłku do 2.5 godziny. Jedynym odstępstwem będzie jeszcze start w Krynicy, a później już mocno trzymam się planu. Skąd taka zmiana? Chcę się jeszcze pościgać, ile jestem w stanie. Krótkie, intensywne biegi dają mi sporo radości, a po nich człowiek szybciej dochodzi do siebie. Na maratony i ultra jeszcze przyjdzie czas.
Czy jestem zadowolony? Bardzo. Odzyskałem radość z treningu i wierzę, że teraz będzie już tylko lepiej. Nie mogę się doczekać efektów i liczę na bardzo fajnie bieganie jesienią. Będzie ogień!