Plany na przyszłość 21 Historia zawodów 82 Blog 103 Tatry 40 / 110 Góry w Polsce 1 Góry na Świecie Projekty 2 Sprzęt Statystyki

XI Śląski Maraton Noworoczny Cyborg


2016 przeszedł do historii. Był to bardzo udany rok i chciałbym aby 2017 też taki był... lub oczywiście lepszy. Z tego powodu postanowiłem pomóc szczęściu i dobrze wskoczyłem w Nowy Rok. Jako, że nie przepadam za Sylwestrem, nie miałem parcia na imprezę. Wieczór spędziłem bardzo miło, a rano pojechałem zostać Cyborgiem.

Wychodzę na ulicę, wszędzie pusto i cicho. Miasto spało po wielu hucznych zabawach, które miały miejsce chyba dosłownie wszędzie. Na chodnikach leżą pozostałości po petardach, w koszach same szampany, a ja wsiadam w auto i jadę po Sonię. Razem udajemy się do Parku Śląskiego. Na miejscu spotykamy moich Rodziców oraz kilka znajomych twarzy. Na starcie Cyborga mnóstwo ludzi, pogoda rewelacyjna (koło 0 stopni i słonecznie). Zapowiadał się ciekawy bieg.
Moim planem było przebiegnięcie całego maratonu w czasie poniżej 4godzin. Biegaliśmy po pętli o długości 7km i w czasie 6ciu godzin można było ich wybiegać tyle, ile tylko się miało ochotę (lub siły). Zaplanowałem bieganie każdej w czasie około 40minut, jak uda się być trochę szybciej to czas ten poświęcałem na odpoczynek, zjedzenie i wypicie czegoś. Później się okazało, że był to doskonały wybór.
Pierwsza pętla spokojnie, równym tempem, chociaż chciało się wyrwać trochę do przodu, bo człowiek jeszcze ma za duży siły. Na jej koniec dobiegłem z czasem 39 minut. Chwilka przerwy, szybki łyk wody i lecę. Druga pętla podobnie, chociaż już nieco szybciej. Dzięki temu mogłem sobie pozwolić na 2minuty przerwy. W tym czasie pogadałem chwilkę z Sonią i cisnę dalej. Trzecia pętla była już odrobinę męcząca. Czas zwolnił i zrobiło się trochę nudnawo. To jest ten moment każdego maratonu, którego najbardziej nie lubię. Zawsze wtedy myślę "już tyle biegam, a nawet nie ma połowy". Dobijające...
Humor poprawił mi się dopiero gdy coś zjadłem i zamieniłem kilka słów z Sonią. Nie miałem jednak dużej ochoty wybiegać na 4te okrążenie, no ale jak trzeba, to trzeba. Chwilę później wyprzedza mnie Pan, którego doskonale pamiętam z innych zawodów. Wiem, że jest świetny i podejmuję spontaniczną decyzję o próbie wytrzymania chwilę Jego tempa. Chwila przeciągnęła się do 5km, które pokonalismy w kosmicznym, jak dla mnie, tempie podczas maratonu. Najszybszy kilometr: 4:02. No to trochę podgoniłem :D
W pewnym momencie na szczęście minąłem moją Mamę, która zaczęła do mnie coś krzyczeć. Byłem tak zamroczony gonitwą za p. Arturem, że nie widziałem nic na boki. Wtedy postanowiłem odpuścić, chwilę pogadałem z Mamą i dopiero pobiegłem dalej. Dowiedziałem się, że Mamuśka kończy powoli już swoje 3(!) okrążenie, czyli już wtedy było niemalże pewne, że rozpocznie rok swoim pierwszym w życiu półmaratonem. Super! Stwierdziłem, że nie mogę się obijać i dość sprawnie wyleciałem na przedostatnie okrążenie. W całości je przegadałem z innym biegaczem, więc minęło szybko. W jego trakcie wyprzedzał mnie kolejny biegacz, któremu zadałem pytanie czy też będzie biegł cały maraton. Później okazało się, że ostatnią pętlę zrobiliśmy wspólnie. Po pierwszych 4 okrążeniach spędzonych w ciszy i samotności, ostatnie 2 to miłe rozmowy, wymiana doświadczeń i omawianie planów na 2017. Na metę wpadłem z czasem 3:58:01. Plan zrealizowany, rozpoczęliśmy na biegowo Nowy Rok. Teraz trzeba iść za ciosem. Do mojej kolekcji dorzucam już 8my maraton, a na pewno będzie ich jeszcze więcej.
Na Cyborga wracam za rok, bo to świetnie zorganizowana impreza, z bardzo miłą atmosferą. Gorąco polecam! Gratulacje Mamo Twojego pierwszego półmaratonu, teraz czekam na maraton :D
 

Zapraszam do polubienia mojej strony na Facebooku.

Zostaw mi komentarz! Będę bardzo wdzięczny ;)