BiegajZwiedzajZapier... #9 - Góra Zborów


Lubię jak sobie coś postanowię. W tym roku wracając z urlopu pomyślałem, że fajnie byłoby zobaczyć teraz jak najwięcej nowych miejsc, a nie tylko biegać po oklepanych trasach. Często wystarczy odjechać kilkanaście minut od miejsca pobytu, by zobaczyć coś nowego i dać sobie szansę, żeby się zachwycić.

Czy tym razem się zachwyciłem? Chyba tak.
Weekend spędzaliśmy u moich Rodziców i przy tej okazji postanowiliśmy wyskoczyć całą Rodziną do Rezerwatu Góry Zborów. Nigdy wcześniej tam nie byłem, a słowo kluczowe góra zawsze dziwnie na mnie działa. Jechałem tam podjarany, że uda mi się odkryć kolejne cudowne miejsce na mapie naszego kraju.
Początek zaskakujący, bo jesteśmy daleko od wszystkiego, a miejsc na parkingu brak. Zostawiłem więc samochód niemalże w wejściu do jakiegoś budynku, ktory chyba nawet oferował noclegi. Bałbym się tam spać, ale różni są ludzie.
Już na samym starcie połowa ekipy poszła w las, a ja na jakąś skałkę. Wbiegało, a raczej wspinało się super - gorzej było zejść. Rodzina wyszła z lasu, ja zeskoczyłem ze skały - biegniemy w... las. Niby było płasko, a jednak cały czas do góry. Nie wiedzieliśmy kiedy, a nagle wszędzie wokół nas wyrosły fajne Ostańce. Wiedziałem, że jesteśmy już w okolicy szczytu, a tam spędziliśmy kilkanaście minut podczas których, każdy z nas lekko się wyszalał.
Gdy juz udało mi się wskoczyć na większość formacji, które nie wymagały umiejętności wspinaczkowych, udaliśmy się Szlakiem Orlich Gniazd w kierunku Zamku w Morsku. Droga do Zamku piękna i mocno górska, niestety sam Zamek przeciętny. Wokół niego jakieś występy i walki na szable. Byli też ludzie, którzy więzili na łańcuchach biedne Sokoły. Trochę zasmuceni tym faktem wróciliśmy do samochodu.
Wycieczka bardzo udana. Teren tam jest piękny, a już teraz obadałem na mapie, że jeszcze jest tam kilka miejsc, w które warto podbiec. Szykuje się na pewno powtórka! Bardzo lubię takie dni :)

Takie coś dziś nabiegaliśmy!