BiegajZwiedzajZapier... #8 - Bargłówka


Ponad rok nie napisałem żadnego posta z serii BiegajZwiedzajZapier... Strasznie zaniedbałem to zwiedzanie okolicy, pomimo tego, że często przeglądałem mapę i planowałem różne wypady do okolicznych miejscowości. Po urlopie odzyskałem siły do zwiedzania i mam zamiar nadrobić zaległości. Na pierwszy ogień idzie miejscowość Bargłówka!

Ósma odsłona mojej serii jest jednocześnie (mam nadzieję) początkiem nowego stylu zwiedzania. Po pracy wskoczyliśmy z Sonią do samochodu i w kilkanaście minut podjechaliśmy do wspomnianej wsi. Wcześniej wytyczyłem trasę po okolicy o długości około 10km. Na miejscu znaleźliśmy parking pod kościołem.
Początek naszej drogi prowadził przez bardzo malowniczy las. Naszą uwagę zwróciła utwardzona i fajnie przygotowana droga. Na pewno byłoby to atrakcyjne miejsce na rower. Po przekroczeniu drogi głównej nasza droga niestety zmieniła się w wąską ścieżkę, a z czasem po prostu przestała być widoczna. Takie są uroki planowania trasy przez internet :)
Szybko zawróciliśmy i wróciliśmy do wsi. Zabudowa Bargłówki to pomieszanie nowych domów z pięknymi ogrodami, ze starymi, skromnymi domostwami. Na niemalże każdy plac wdziera się las. Tworzy to dość przyjemny klimacik.
Wycieczka miała 2 punkty kulminacyjne. Pierwszym było napotkanie w lesie sporej górki z piasku, na której spokojnie można poćwiczyć krótkie i intensywne podbiegi. Dziś było to utrudnione przez niesamowitą ilość pajęczyn i zarośnietę ścieżki, ale myślę, że wrócę tam jeszcze i poszukam lepszej opcji. Drugim ciekawym miejscem była działka, na której znajdowały się 4 lamy. Przystanęliśmy tam na chwilę i próbowałem nawiązać z nimi jakiś kontakt. Jedna od razu uciekła, a trzy pozostałe stały przy płocie i chyba próbowały mnie opluć. W każdym razie nie czułem się tam do końca komfortowo.
Cała wycieczka była bardzo przyjemna. Pod koniec mijaliśmy jeszcze Rancho, a później podbiegliśmy pod wspomniany wcześniej kościół, gdzie czekał na nas samochód. Warto tutaj zaznaczyć, że w Bargłówce mieszkają bardzo fajni ludzie. Każde napotkane na wsi dziecko witało się z nami, co w dzisiejszych czasach jest już chyba jednak dość nietypowe.
Polecam wszystkim pobiegać odrobinę po tamtej okolicy, na pewno jest to ciekawa alternatywa dla miasta :)