BiegajZwiedzajZapier... #5 - Stacja kolejowa w Nieborowicach


Czas leci, jak zwykle, bardzo szybko. Chwile temu był sylwester, a już mamy marzec. Za oknem coraz cieplej, co bardzo mnie cieszy. Planowałem od marca nieco podkręcić tempo treningowe, 3 pierwsze tygodnie tego miesiąca chcę uczynić dość intensywnymi. Na razie nawet mi się to udaje, chociaż czasu ostatnio u mnie bardzo niewiele. Dziś z okazji pięknej pogody, niedzieli i chwili wolnego czasu mała wycieczka po okolicy. Moim celem była opuszczona stacja kolejowa w Nieborowicach.

Jest coś fajnego w tych wycieczkach. Normalnie jak biegam sam, to jestem tak naprawdę znudzony po około godzinie. Przechodzę wtedy kryzys za kryzysem, cierpię, nie mam o czym już myśleć. Chyba mam jakiś lekki kryzys motywacyjny. Z pomocą przychodzą mi konkretne cele. Wyznaczam sobie miejsce i po prostu biegnę. Wtedy jest o wiele łatwiej, a mnie zawsze bawiło oglądanie obiektów, które dla reszty społeczeństwa nie są w ogóle atrakcyjne. Lubię dziwne miejsce, stare budynki, najlepiej popadające w ruinę. Wybrałem się do Nieborowic, bo miałem około 2 godziny na trening, a tam było 9.5km w jedną stronę. Dodatkowym plusem było to, że część trasy pokrywała się z ostatnią wycieczką do Smolnicy, a bardzo mi się tam podobało. Długo się nie zastanawiałem, zebrałem kilka rzeczy i cisnę. Najpierw w stronę autostrady A4, później do Żernicy. Pogoda dziś bajeczna, było mi bardzo ciepło, chyba nawet trochę za bardzo. Na miejsce dotarłem po dokładnie 47minutach. Wiatr na polach rozpędzał się chyba do prędkości światła, czasami miałem wrażenie, że odlecę. Wiedziałem jednak, że w drugą stronę dostanę go na plecy - w ramach bonusu ;) Na miejscu miłe zaskoczenie. Stacja kolejowa czaderska. Z wikipedii dowiedziałem się, że wybudowano ją w 1899roku, a zamknięto dopiero w 1991. Znalazłem kawałek cienia i spędziłem tam kilka długich minut. Fajny odpoczynek przed drogą powrotną, którą chciałem pobiec trochę szybciej. Łącznie utargałem 19km, średnio po 4:44. Jest dopiero 5ty marca, a ja już mam na koncie 52km w tym miesiącu. Dla mnie to bardzo dobry wynik. Mam nadzieję, że uda mi się utrzymać podobne rezultaty jeszcze przez 2.5 tygodnia. Później robię lekką regenerację i powinienem być w miarę gotowy na kolejny start, który już 1go kwietnia! Lecę wtedy moją ulubioną Beskidzką 160 na Raty. W tym roku około 50km wspaniałej zabawy po Beskidzie Śląskim. Już nie mogę się doczekać, a teraz idę szukać kolejnych fajnych obiektów w okolicy. Może kiedyś w ten sposób pomogę komuś z Jego kryzysem motywacyjnym do samotnych wybiegań ;)

Na koniec wrzucam zapis mojej dzisiejszej --> trasy <--.

Pozostałe wycieczki po okolicy Gliwic: