BiegajZwiedzajZapier... #1 - Zamek w Chudowie


Za dwa tygodnie o tej porze będę na trasie w Krynicy, najbardziej wyczekiwanego startu w tym roku. Już niebawem trzeba będzie się skupić na odpoczynku, przygotowaniu ostatnich rzeczy i dotarciu na miejsce. Ten weekend to ostatni sprawdzian przed pierwszym Ultra.

Jutro (28.08) biegniemy z Sonią półmaraton górski pod Babią Górą. Z tego powodu nie przeszło mi nawet przez myśl planowanie czegokolwiek na sobotę. W poprzednim tygodniu dostałem jednak zaproszenie na Facebooku, od znajomego biegacza z Zabrza (pozdrawiam Przemek), do udziału w wycieczce Zabrze - Chudów. Początkowo zrezygnowałem, później przemyślałem sprawę i stwierdziłem, że fajnie będzie jednak się sprawdzić. Takie weekendowe 50km (w sumie) kusiło.
Plan był taki: ja biegnę, Sonia kręci na rowerze. Start był zaplanowany na 6:00 w Zabrzu. Około 5:30 podjechałem autem po Sonię i szybko okazało się, że Jej rower za diabła nie chce się zmieścić w Corsie. No trudno, trzeba było zmienić plany. Po szybkiej rozmowie doszliśmy do wniosku, że lecimy inną trasą, z Gliwic.
Tak też zrobiliśmy - o równej 6:00 wystartowaliśmy. Początek drogi super, znajome tereny, idealna temperatura. Dość szybko dotarliśmy do Bojkowa, a później do Ornontowic przez Gierałtowice. W Ornontowicach krótka przerwa, sprawdzenie trasy, rozprostowanie kości i lecimy dalej. Do zamku dotarliśmy przed 8:00, w nogach mieliśmy po 18km. Na miejscu co nieco zjedliśmy, chwila odpoczynku i czas wracać. W drugą stronę biegło mi się już o wiele trudniej. Słońce zaczęło świecić trochę za mocno, a przebyte kilometry nie pozwalały o sobie zapomnieć. Całe szczęście towarzystwo Soni, jadącej obok na rowerze, co chwile ratowało sytuację. Podczas rozmowy minuty leciały szybko i sprawnie. Wydawało się, że ledwo ruszyliśmy, a już znaleźliśmy się znowu w Gliwicach.

Trening wyszedł super, piękny początek weekendu. W nogach mam 31km, jutro czeka mnie kolejne 21km. Jestem bardzo pozytywnie nastawiony do nadchodzących dni. Dzięki Sonia za wsparcie :*, sam pewnie zrezygnowałbym gdzieś w połowie trasy. Jutro walczymy dalej!

Na koniec wrzucam zapis naszej dzisiejszej --> trasy <--.