Bieg na Jaworzynę - dobitka w Krynicy


Dzień po ultra przygodzie z Sonią wstałem w doskonałym nastroju. Już jakiś czas temu powiedziałem sobie, że jeżeli tak będzie, to skuszę się jeszcze na małe szaleństwo i wystartuję w Biegu na Jaworzynę.

Nogi sprawne, humor dobry, siła chyba jest. Lecę się zapisać! Dodatkową motywacją był fakt, że w tym biegu startował też mój rzeźnicki partner Paweł. Była to więc kolejna dobra okazja żeby się spotkać i porozmawiać.
Na miejsce startu dojechaliśmy nawet wspólnie. Tam szybka rozgrzewka, uruchomienie nóg i znalezienie w sobie ukrytej siły, która miała starczyć na około 20min.
Lecimy! Początek bardzo stromo do góry. Stok bardzo przypominał mi Czantorię. Od samego początku trzymałem się trzeciej pozycji. Przede mną 2 zawodników, których nie znałem. Jeden z nich mocno wystrzelił do przodu, a drugi używał kijków. Chłopaka z kijkami udało mi się dojść po około 5minutach biegu. Wskoczyłem na drugą pozycję i zauważyłem, że lider słabnie. Jednocześnie widziałem, że za plecami mam bardzo mocnego zawodnika, który dopiero się rozkręcał.
Spadam na trzecie miejsce i staram się atakować Zawodnika, który prowadził przez pierwszą część trasy. W tym momencie docieramy do przełamania. Trasa lekko się wypłaszcza, ale nie mam siły biec. Tracę przewagę nad czwartym i piątym zawodnikiem. Na kolejnym podejściu zaczynam o nią znowu mocno walczyć.
Przed samą metą następuje kulminacyjny moment. Znajomy biegacz Rafał wyskakuje zza moich pleców i wyprzedza mnie oraz zawodnika przede mną. Ja także przystępuje do ataku i wskakuję na trzecie miejsce. Zaczynam biec i robię to już do samej mety, do odcięcia.
Dzień po 64km z Sonią udaje mi się wywalczyć 3miejsce na trasie 2.6km +460m. Mój wynik to 18:43. Chłopak z pierwszego miejsca poza zasięgiem, a do drugiego miejsca tracę 3sekundy. Kolejny udany dzień!

Jestem brdzo zadowolony z tego biegu. Fajnie czasami się przekonać, że nawet pomimo zmęczenia da się jeszcze wydobyć z siebie trochę siły. Dziękuję bardzo Soni, która pomimo zmęczenia udała się ze mną na start, a później na dekorację. Mam nadzieję, że za rok także uda nam się pobiegać w Krynicy :) !

Tak było!