Plany na przyszłość 21 Historia zawodów 82 Blog 103 Tatry 40 / 110 Góry w Polsce 1 Góry na Świecie Projekty 2 Sprzęt Statystyki

XXVII Perła Paprocan - półmaraton z nową życiówką!


Kwiecień zbliża się wielkimi krokami. Tam czekają na mnie 2 ciężkie starty. Pierwszy to około 50km, a drugi to marton górski. W związku z tym obiecałem sobie 3 miesiące odpowiedniego treningu, które aktualnie staram się jak najlepiej realizować. Plan zakładał mocne zwiększenie obciążenia przez pierwsze 3 tygodnie marca. Dobierając starty na ten rok zaplanowałem jeden szybki półmaraton...

Termin półmaratonu nie był przepadkowy. Chciałem jednocześnie sprawdzić 2 rzeczy. Po pierwsze zastanawiałem się czy baza budowana zimą coś dała i czy przyniesie jakiś pozytywny efekt. Druga sprawa to chęć sprawdzenia się na chwilę przed dłuższymi, górskimi przygodami. Zacznę może od małego wspomnienia co się u mnie działo w ostatnich dniach. Dużo kilometrów (jak na mnie), często zmęczone nogi, jakieś małe bóle, ale z drugiej strony dobre bieganie. Niezależnie od wybranego tempa latałem lekko i bardzo przyjemnie. Po treningach czułem się coraz mocniejszy. W ostatni wtorek zrobiłem 23km w średnim tempie 4:20. Ktoś powie po co i, że to za mocno. Oczywiście, ale po prostu tak wyszło... samo! Później był czwartek na orliku. Tam też wyszło grubo - 41:30 na 10km. Byłem zadowolony, bo trafiłem z formą na ten jeden, jedyny, wybrany szybki start w tym sezonie po płaskim. Czekałem na dzisiejszy dzień, zastanawiając się na ile ryzykować. Rano, przed samym startem, podjąłem decyzję, że wychodzę ze swojej strefy komfortu i cisnę, ile się tylko uda. Pogoda średnia - mocno wiało, przed biegiem było mi zimno, ale stwierdziłem, że albo dziś albo nigdy. Chwilę przed 10:00 ustawiłem się na linii startu i razem z innymi zawodnikami czekałem na sygnał.
Na dzisiejszą edycję Perły było zapisanych równo 1111 zawodników (taki był też limit). Dla przypomnienia: trasa biegu to pętla wokół Jeziora Poprocany, o długości 7km. Musiałem ją dziś pokonać zatem 3 razy, ale to tylko mój wybór. Inni zawodnicy biegli od wspomnianych 7km, aż do pełnego maratonu. Początek szybko wykreował czołówkę biegu. Po około pierwszym kilometrze byłem koło 10-15 miejsca. Biegło mi się bardzo dobrze, starałem się trzymać coś z przedziału 4:10 - 4:00. Po około 3-4km wybiegamy na kostkę, a tam o wiele mniej wiało. Przyspieszam, chwilę później spoglądam na zegarek: 3:50. Myślę, że to mnie zabije, a po chwili "a co mi tam". I tak sobie biegłem. Pierwsze 5km jak dobrze pamiętam zrobiłem w 20:21. Później było ciekawiej. Na początku drugiej pętli wyprzedziłem 2 zawodników i dłuuuugo nie miałem nikogo przed sobą. Dopiero po 3-4 kolejnych km dopadłem następną osobę. Pod koniec drugiej petli czułem się już zmęczony, ale wiedziałem, że jestem w stanie wytrzymać to tempo. Biegłem dalej. Początek trzeciej pętli w samotności. Co jakiś czas mijałem osoby, które były na swojej drugiej pętli. Nagle zegarek wybił 15km, a tam czas: 1:00:03. Szybko przeliczyłem to w głowie i okazało się, że między 5km, a 15km złamałem 40minut na 10km! No cóż, kiedyś sobie obiecałem, że złamię 40minut właśnie podczas półmaratonu ;) Dziś dotrzymałem słowa i wypełniłem swoją deklarację.
W dalszej części trochę walczyłem o przetrwanie, starałem się nadal trzymać tempo koło 4:00, wyprzedzałem kolejne osoby, które były na swojej drugiej pętli. Na około 3km przed metą wyliczyłem, że już tylko tragedia pozbawi mnie dziś nowego życiówki. Nie miałem jednak zamiaru zwalniać. Do samego końca udało mi się walczyć i wykręciłem nową, upragnioną życiówkę! 01:24:41! - to mój nowy najlepszy czas w półmaratonie. Do teraz nie jestem w stanie zrozumieć jak to możliwe, jak mogło się to dziś udać. Po cichu liczyłem na 01:26:xx, a tu taka niespodzianka. Po powrocie do domu długo dochodziłem do siebie i czekałem na oficjalne wyniki. Finalnie okazało się, że zająłem 4 miejsce na 445 zawodników, którzy dziś pokonali dystans półmaratonu. Czuję moc, to będzie dobry sezon!

Na koniec dowód: zapis z zegarka.
 

Zapraszam do polubienia mojej strony na Facebooku.

Zostaw mi komentarz! Będę bardzo wdzięczny ;)