Plany na przyszłość 21 Historia zawodów 82 Blog 103 Tatry 40 / 110 Góry w Polsce 1 Góry na Świecie Projekty 2 Sprzęt Statystyki

III Półmaraton Gliwicki - co się stało?!


Kolejna edycja Półmaratonu w Gliwicach zaliczona. Na razie posiadam komplet. Każdy kolejny bieg tutaj otwierał nowy rozdział w moim biegowym życiu...

Pierwsza edycja była jednocześnie moim pierwszym półmaratonem w życiu. Dla porównania dziś pokonałem ten dystans 16ty raz na oficjalnych zawodach. Rok temu, na drugiej edycji, robiłem zamach na pierwszy konkretny czas w życiu. Udało się wykręcić życiówkę 1:27. Kolejne święto biegowe. Dziś pierwszy raz byłem zającem. Prowadziłem z kolegą Dominikiem grupę na 1:40 (4:44 średnio). Co roku zupełnie inne cele, co roku coś nowego. Niestety, najgorzej wyszło dziś. Początek biegu według planu. Systematycznie robiliśmy zapas, mając cały czas na uwadze czekający na nas podbieg pod koniec biegu. Co kilometr liczyliśmy ile udało nam się uzbierać, jednocześnie nie szarpaliśmy zbyt mocno do przodu. W szczytowym momencie mieliśmy minutę i 5sekund zapasu. Wokół nas zebrała się bardzo fajna i mocna grupa zawodników, czas leciał bardzo szybko. Wszystkim dopisywały humory i wiedzieliśmy, że zdecydowana większość dopnie swego. Komunikacja z grupą działała przez cały bieg świetnie. Co kilometr robiliśmy aktualizację i wszyscy wiedzieli na co sobie mogą pozwolić.

Nagle dotarliśmy do wspomnianego wcześniej podbiegu. 17ty kilometr trasy, grupa nadal liczna i decydujący moment. Zrzuciliśmy tempo do 4:55, daliśmy każdemu trochę czasu na odpoczynek. Później czekała nas pętelka po lotnisku i właściwie przyszedł czas na finisz. Na 20km mieliśmy dokładnie 46sekund zapasu, a po wbiegnięciu na ulicę Toruńską daliśmy wszystkim znak, że mogą nas wyprzedzać i walczyć o jak najlepszy czas. W tym czasie staraliśmy się jeszcze zmotywować zawodników będących kawałek za nami. Nagle okazało się, że coś jest nie tak, jak powinno. Prognozy pokazyły nam, że na metę wpadniemy około 1:39:48 (najgorsza z 3 prognoz), tymczasem wybiło 1:40, a my mieliśmy nadal kawałek do mety. Ostateczny czas 1:40:44. Całe szczęście, że nasza grupa pobiegła szybciej i większość zrealizowała swój cel. Średni czas z zegarka to 4:43, miało być 4:44 - wyszło lepiej niż myślałem. Pomimo tej wpadki było bardzo fajnie, czułem się cały bieg bardzo dobrze, a z Dominikiem na pewno jeszcze kiedyś wspólnie coś poprowadzimy - tworzymy dobry zespół :)

Na koniec mój zapis trasy. Czas wracać do treningów, listopad będzie ciężki, czas na ostrą jazdę bez trzymanki. Dzięki wszystkim za dzisiejszy dzień, gratulacje dla wszystkich, zwłaszcza dla mojej Mamy, która dziś ukonczyła swoją pierwszą dyszkę na zawodach :) ! Mamo półmaraton czeka! :D
 

Zapraszam do polubienia mojej strony na Facebooku.

Zostaw mi komentarz! Będę bardzo wdzięczny ;)