Plany na przyszłość 21 Historia zawodów 82 Blog 103 Tatry 40 / 110 Góry w Polsce 1 Góry na Świecie Projekty 2 Sprzęt Statystyki

5. Memoriał Wojtka Kozuba - bieg na Babią Górę!


Ten start nie był planowany, nudząc się przeglądałem kalendarz biegów górskich w poszukiwaniu nowego wyzwania lub czegoś dodatkowego. Nagle znalazłem bardzo ciekawy bieg, w dodatku na Babią Górę. Długo nie musiałem się zastanawiać. Okazało się to strzałem w 10!

Droga zleciała bardzo szybko i przed 10:00 byłem już w Karczmie Dzika Chata po pakiet. Tam dowiedziałem się, że parking na przełęczy przyjmuje tylko samochody z 4 osobami na pokładzie, więc dosiedliśmy się z Sonią do trójki innych biegaczy. Razem dojechaliśmy na parking na Przełęczy Lipnickiej (Krowiarki). Start był dopiero o 13:00, mieliśmy więc bardzo dużo czasu żeby odpocząć, zrobić rozgrzewke, a nawet trochę się poobijać. Pogoda była wspaniała, idealna do biegania. Czas szybko zleciał i nagle stoję na starcie. Do pokonania mamy dziś 14km oraz (jak się później okazało) około 750m przewyższenia. Piersze 6km spokojne, delikatny podbieg, ale udało się utrzymywać tempo w okolicy 5:00. Szybko znalazłem swoje miejsce w stawce i tego się trzymałem. Widoki od samego początku świetne, chociaż ja z powodu szybkiego tempa i ogromnego tętna nie byłem w stanie za bardzo ich podziwiać. Nagle docieram do Schroniska i tam zaczyna się prawdziwa zabawa. Długie, strome i męczące podejście, aż do samego szczytu masywu Babiej Góry. Podchodzę jak najszybciej, gdzie się da podbiegam, nadal staram się utrzymywać swoje miejsce w stawce.

Przed samym szczytem udaje mi się wyprzedzić dwóch biegaczy. Na szczycie piękna pogoda, delikatny wiaterek. Niestety, nie miałem czasu nawet na chwilę się zatrzymać, bo walczyłem o jak najlepszy wynik. W zasadzie nawet nie podniosłem głowy i od razu pędzę w dół. Początkowo siedzę na ogonie kolejnego zawodnika, później postanawiam wyprzedzić i mam sporo miejsca przed sobą. Pędzę, turyści są wspaniali i schodzą nam z trasy. Nagle mijam kolejnych turystów, prowadzących na szczyt dwójkę dzieci. Dzieci liczyły zawodników i słyszę "27". O nie, takie miejsce mi się nie podoba. Przyspieszam. Nikogo nie widzę, ale uparcie lecę na złamanie karku. Szlak był mi znany, wchodziłem tędy na Babią w maju, co nieco pamiętałem, więc nie bałem się, że coś mnie zaskoczy. Nagle doganiam kolejnych biegaczy, znowu wyprzedzam. Rzutem na taśmę mijam kolejną osobę i wpadam jako 19sty zawodnik na metę. Top20 tego dnia całkowicie mnie satysfakcjonowało. Na mecie czeka Sonia i mówi, że sporo starszych zawodników było wcześniej niż ja, jest lekka nadzieja na podium. Na wynikach okazuje się jednak, że jestem ... 4 :) Jest lekki niedosyt i trochę żal, ale do trzeciego zawodnika straciłem sporo. Dostałem pozytywnego kopa do dalszych treningów, wracam ze świadomością dobrze wykonanej roboty. To jeden z moich lepiej rozegranych biegów w życiu. Mój czas to 1godz 20min 21sek. Średnie tempo: 5:50. Przy tej skali trudności trasy jestem cholernie zadowolony. Podsumowując bieg należy wspomnieć o świetnej atmosferze, wspaniałej organizacji oraz pięknej trasie. Na starcie pojawiło się wielu bardzo dobrych oraz znanych zawodników. Imprezy, takie jak ta, mają w sobie to coś. Świetnie, że mogłem w tym uczestniczyć i podziwiać z jakim zapałem Ludzie potrafią wspominać bliską im osobę. Świetna sprawa, a teraz trenujemy dalej!

Na koniec trasa oraz podziękowania dla Soni za świetnie spędzony dzień. Zmotywowałaś mnie do szybkiego powrotu na metę :D

Galeria zdjęć

 

Zapraszam do polubienia mojej strony na Facebooku.

Zostaw mi komentarz! Będę bardzo wdzięczny ;)