Plany na przyszłość 21 Historia zawodów 82 Blog 103 Tatry 40 / 110 Góry w Polsce 1 Góry na Świecie Projekty 2 Sprzęt Statystyki

17. PKO Poznań Maraton - turysta na maratonie


Tytuł jasno określa moją rolę, podejście oraz sens udziału w tym maratonie. Tak jak wspomniałem na stronie głównej - łączę czasami bieganie ze zwiedzaniem. Ten weekend jest najlepszym tego przykładem! Było świetnie i bardzo aktywnie.

Cała przygoda miała swój start w sobotę o 6:00. Wtedy to wyjechałem z domu Rodziców w kierunku Poznania. Miał być to mój pierwszy samotny wyjazd na weekend tak daleko. Z jednej strony byłem bardzo ciekawy jak to będzie, z drugiej trochę się stresowałem kilkoma rzeczami. Jednym z tych mniej przyjemnych elementów miała być sama podróż. Nie jestem fanem prowadzenia samochodu, a odległość była spora. Jakoś jednak zleciało, z kilkoma postojami dotarłem na miejsce około południa. Najpierw odwiedziny u Wujka pod Poznaniem, później przejazd nieopodal Malty i już jestem w mieszkaniu. Szybko się przepakowałem i lecę po pakiet. Po drodze zaczynam zwiedzanie miasta. Dawno tam nie byłem, więc krążyłem aby nadrabiać zaległości. W biurze zawodów ogromna liczba ludzi, bardzo przyjemna atmosfera. Udało mi się nawet spotkać kilka znajomych twarzy. Później przyszedł czas na kolację i zwiedzanie rynku. Po drodze było też kilka telefonów, meldunek, że żyje i zwiedzanie okolic Starego Rynku. Tam, po 20:00, byłem umówiony z Przemkiem. W planach było wspólne oglądanie meczu Polska - Dania. Nie widzieliśmy się od bardzo dawna, w zasadzie nie licząc krótkiego przywitania się w styczniu, ostatni raz w 2008r. Meczy wygrany, wiele tematów poruszonych, piwko wypite - czas na powrót do mieszkania. Tym razem tramwajem, bo godzina była już mocno późna. Dotarłem, ku swojemu zaskoczeniu, bez większych problemów. W mieszkaniu przetestowałem piwko z pakietu startowego, przygotowałem wszystkie rzeczy na bieg i nadszedł czas na sen. Sobota bardzo aktywna, kilka godzin spacerowania na zimnie, część mojej wycieczki można zobaczyć tutaj. Razem przeszedłem około 20km, sporo jak na dzień przed maratonem, ale co mi tam :)

Czas na Maraton! Wstałem o 6, ubrałem się i znowu cisnę na tramwaj. Jadę tam, gdzie reszta biegaczy, wysiadam i już. Najpierw znalazłem dla siebie troszkę miejsca żeby się ostatecznie przebrać. Po chwili już stoję na starcie i tam spotykam kolegę Pawła. Początek biegu na luzie, nie miałem ani planu, ani ochoty, tego dnia gonić. Do 10go, a nawet 14go kilometra wszystko super. Biegłem tak, żeby było fajnie, 3 razy spotkałem przy trasie Przemka, kilku innych znajomych także. Wszystko szło rewelacyjnie, oprócz tego, że czułem się trochę zmęczony dniem poprzednim. Nie da się ukryć, że stawało się to coraz bardziej uciążliwe. Koło 20km byłem już mocno zmęczony, ale wyczekiwałem momentu, kiedy dobiegniemy nad Maltę. Tam jednak dopadł mnie niemiły kryzys, który trwał około 4km. Później sytuacja na chwilę się poprawiła. Dołączyłem do jednego z biegaczy i trochę sobie pogadaliśmy. Nagle mocniej się rozpadało, co znowu zabiło moje morale. Z powodu niskiego tempa nie byłem odpowiednio rozgrzany i szybko straciłem całą temperaturę. Znowu kryzys, tym razem bardziej znośny. Dalej było już w sumie jak zawsze. Lekkie cierpienie, rozmowy z innymi biegaczami, podziwianie miasta. Ostatnie kilometry były dość mocno obstawione kibicami, więc biegło się całkiem fajnie i przyjemnie. Pogoda też się poprawiła, więc na mecie znalazłem się w idealnym momencie. Plan zrealizowałem, dobiegłem w 3godziny 55minut. Na trasie doskonale się bawiłem, trochę pocierpiałem, czyli w zasadzie maraton można zaliczyć do bardzo udanych.

Na koniec trasa oraz małe podsumowanie. Był to mój pierwszy turystyczny maraton, w którym zupełnie nie chodziło o czas, a o dobrą zabawę i zobaczenie kolejnego miasta na biegowo. Wszystko wyszło perfekcyjnie, weekend pomimo tego, że spędzony samotnie - bardzo udany. Trasa bardzo fajna, miasto przepiękne, a organizacja na najwyższym poziomie. Warto też wspomnieć o świetnym pakiecie startowym - to wszystko sprawia, że będę te 2 dni bardzo miło wspominać. Łącznie utargałem około 60km, robiąc taki dystans można naprawdę sporo zobaczyć. Teraz czas trochę odpocząć i można planować kolejne wycieczki. Do Poznania na pewno jeszcze kiedyś wrócę!
 

Zapraszam do polubienia mojej strony na Facebooku.

Zostaw mi komentarz! Będę bardzo wdzięczny ;)